Susza w fazie kłoszenia pszenicy potrafi w kilka dni zniweczyć potencjał plonowania budowany od siewu. Właśnie wtedy roślina decyduje, ile zawiąże ziaren, jak dobrze wypełni kłos i czy poniesione wcześniej nakłady na nawożenie oraz ochronę roślin przełożą się na realny zysk. Dla rolnika zrozumienie przebiegu tego krytycznego okresu, mechanizmów reakcji pszenicy na niedobór wody oraz możliwości ograniczania strat jest kluczowe zarówno w produkcji towarowej, jak i nasiennej. Poniższy tekst łączy aktualną wiedzę agrotechniczną z praktycznymi wskazówkami do zastosowania w gospodarstwie, z naciskiem na warunki polowe, a nie laboratoryjne.
Znaczenie fazy kłoszenia w rozwoju pszenicy
Faza kłoszenia rozpoczyna się, gdy kłos zaczyna wydostawać się z pochwy liściowej ostatniego liścia, a kończy, gdy kłos jest w pełni wysunięty i rozpoczyna się kwitnienie. Jest to moment, w którym pszenica przechodzi z dominacji wzrostu wegetatywnego do pełnej fazy generatywnej. W tym czasie ustala się ostateczna liczba ziaren w kłosie i ich potencjalna masa. Z perspektywy plonu ten okres jest porównywalny do krytycznego okresu zawiązywania łuszczyn u rzepaku czy kwitnienia u kukurydzy.
W trakcie kłoszenia intensywnie pracuje aparat asymilacyjny rośliny, zwłaszcza liść flagowy i podflagowy. To one odpowiadają za produkcję asymilatów, które będą później transportowane do zawiązujących się i wypełniających ziaren. Wszelkie ograniczenia fotosyntezy – czy to przez deficyt wody, czy choroby liści – bezpośrednio przekładają się na gorsze nalewanie ziarna i obniżkę jakości handlowej (gęstość, wyrównanie, zawartość białka, ilość glutenu).
W praktyce polowej często obserwuje się sytuację, w której łan do fazy liścia flagowego wygląda bardzo dobrze, jednak przy braku opadów w czasie kłoszenia zboże „staje”, zasycha od dołu, a kłosy tworzą ziarno drobne i pomarszczone. Wysokie nawożenie azotem w takich warunkach nie tylko nie rekompensuje strat, ale może nawet je potęgować, zwiększając podatność roślin na choroby podstawy źdźbła i stres termiczny.
Mechanizmy wpływu suszy na roślinę w fazie kłoszenia
Ograniczenie poboru i transportu wody
Susza w okresie kłoszenia zwykle wiąże się ze spadkiem wilgotności gleby w warstwie, w której zlokalizowana jest główna masa systemu korzeniowego. U pszenicy jest to najczęściej 0–40 cm, choć przy dobrych warunkach glebowych korzenie mogą sięgać znacznie głębiej. Gdy gleba wysycha, maleje gradient potencjału wodnego, co utrudnia korzeniom pobór wody. Roślina reaguje zamykaniem aparatów szparkowych, ograniczając transpirację i jednocześnie fotosyntezę.
W okresie kłoszenia rośnie zapotrzebowanie na wodę, ponieważ roślina rozbudowuje kłos, zawiązuje pylniki oraz przygotowuje się do kwitnienia. Każde ograniczenie poboru wody w tym momencie oznacza zakłócenie procesu tworzenia ziarniaków. Utrzymanie minimum wilgotności glebowej w strefie korzeniowej jest więc ważniejsze niż nawet wysoka zasobność w składniki pokarmowe, które bez wody pozostają dla roślin niedostępne.
Spadek intensywności fotosyntezy i uszkodzenia liścia flagowego
Liść flagowy, odpowiedzialny za znaczną część asymilatów dla ziarniaków, jest szczególnie wrażliwy na jednoczesne działanie suszy i wysokiej temperatury. Przy dłużej utrzymującym się deficycie wody dochodzi do przedwczesnego starzenia i zasychania tkanek, a także redukcji powierzchni zielonej. Powoduje to skrócenie tzw. okresu nalewania ziarna, a tym samym ograniczenie jego masy tysiąca ziaren (MTZ).
Roślina broni się, zmieniając rozmieszczenie zasobów – priorytetowo zasilane są młodsze tkanki i sama struktura kłosa, natomiast starsze liście szybciej ulegają dehydratacji i nekrozie. W konsekwencji skraca się efektywny okres prowadzenia fotosyntezy, co ma bezpośrednie przełożenie na ostateczny plon z hektara oraz parametry jakościowe ziarna.
Niedobór wody a proces kwitnienia i zapylania
Susza w fazie kłoszenia oznacza często również suszę w okresie kwitnienia, który następuje zazwyczaj niedługo po pełnym wysunięciu kłosa. Wysoka temperatura połączona z niedoborem wody może powodować sterylność pylników, słabe uwalnianie pyłku oraz zakłócenia w procesie zapłodnienia. W efekcie część kwiatków w kłosie pozostaje niezapylona, co skutkuje mniejszą liczbą realnie zawiązanych ziarniaków.
W zależności od nasilenia suszy i temperatury, straty w liczbie kłosków i ziaren mogą wynosić kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent. Jest to o tyle niebezpieczne, że rolnik często nie widzi tego problemu od razu – kłos wygląda pełny, a brak ziarniaków ujawnia się dopiero przy omłocie lub dokładniejszym przeglądzie roślin w ręku. Z tego względu przy częstych letnich upałach warto wybierać odmiany wykazujące większą tolerancję na stres cieplno-wodny.
Wpływ suszy na pobieranie składników pokarmowych
Niedobór wody w fazie kłoszenia ogranicza nie tylko pobór samej wody, ale również składników mineralnych: azotu, fosforu, potasu, siarki i mikroelementów. Przy suszy szczególnie gorzej dostępny staje się fosfor, który odpowiada m.in. za gospodarkę energetyczną rośliny i rozwój systemu korzeniowego. Brak wody uniemożliwia transport jonów z roztworu glebowego do korzeni, a w efekcie roślina przechodzi w tryb „przetrwania” zamiast budowania plonu.
Istotny jest również wpływ suszy na dostępność i mobilność azotu w glebie. W warunkach deficytu wody proces mineralizacji materii organicznej i uwalniania azotu ulega znacznemu spowolnieniu. Z kolei azot już obecny w glebie, szczególnie w formie azotanowej, nie może być pobrany w wystarczającej ilości. To tłumaczy, dlaczego mimo zastosowania wysokiej dawki przedsiewnej czy pogłównej, rośliny w suszy często wykazują objawy niedoboru azotu – bledną, a następnie żółkną najstarsze liście.
Skutki suszy w fazie kłoszenia dla plonu i jakości ziarna
Obniżenie liczby ziaren w kłosie
Jednym z najważniejszych skutków suszy w tym okresie jest zmniejszenie liczby ziaren w kłosie. U pszenicy struktura plonu składa się z liczby kłosów na m², liczby ziaren w kłosie oraz masy tysiąca ziaren. Susza w fazie kłoszenia i tuż po niej najmocniej uderza właśnie w drugi z tych elementów. Zawiązane wcześniej zawiązki kwiatków mogą ulec redukcji, a część kłosków pozostaje pusta lub z bardzo nielicznymi ziarnami.
W praktyce rolniczej przekłada się to na sytuację, w której łan wypada dobrze pod względem obsady roślin i kłosów, ale finalny plon jest rozczarowujący. Przy umiarkowanie korzystnych warunkach jest jeszcze szansa częściowo odbudować masę tysiąca ziaren, jednak przy długotrwałej suszy roślina nie jest w stanie w pełni wypełnić istniejących ziarniaków, co dodatkowo pogłębia straty.
Spadek MTZ i wyrównania ziarna
Masa tysiąca ziaren (MTZ) jest w dużej mierze kształtowana w okresie nalewania ziarna, rozpoczynającym się niedługo po kwitnieniu. Jeśli w tym okresie nadal występuje deficyt wody, roślina nie może wytworzyć i przetransportować wystarczającej ilości asymilatów do ziarniaków. Efektem są drobniejsze, mniej wyrównane ziarna, o gorszej gęstości i często niższej wartości młynarskiej.
Duża część handlowych parametrów jakościowych ziarna, takich jak gęstość w stanie zsypnym, udział frakcji pełnych ziarniaków czy zawartość białka, jest mocno skorelowana z MTZ. Drobne ziarno to nie tylko niższy plon z hektara, ale także gorsza cena skupu lub wyższy odsetek odrzutów przy czyszczeniu ziarna przeznaczonego na materiał siewny. W skrajnych przypadkach różnica MTZ między łanem dobrze zaopatrzonym w wodę a dotkniętym suszą może sięgać 8–12 g, co przy tej samej obsadzie ziaren oznacza potężne różnice w plonie.
Zmiany w zawartości białka i parametrach technologicznych
Susza w fazie kłoszenia i nalewania ziarna często prowadzi do zmiany proporcji między ilością skrobi i białka w ziarnie. Ponieważ niedobór wody hamuje intensywne nalewanie skrobi, udział białka w suchym ziarnie może się relatywnie zwiększać. Niekiedy rolnik obserwuje więc wyższą zawartość białka, ale przy znacznie niższym plonie. W skrajnych warunkach wartość tę trudno jednak uznać za korzystną z ekonomicznego punktu widzenia.
Dodatkowo bardzo wysoka temperatura połączona z suszą może obniżać jakość glutenu i pogarszać wskaźniki technologiczne mąki (liczba opadania, wodochłonność, elastyczność ciasta). Dla producentów pszenicy jakościowej i chlebowej jest to szczególnie istotne, ponieważ przy podobnej zawartości białka można uzyskać zupełnie inną jakość wypiekową. Dlatego w rejonach podatnych na okresowe susze dobrze jest dobierać odmiany o stabilnej jakości technologicznej, a nie tylko maksymalnym potencjale plonowania.
Ryzyko porażenia chorobami w warunkach stresu
Choć susza zazwyczaj ogranicza intensywność wielu chorób liści, to w fazie kłoszenia pojawia się inne zagrożenie. Rośliny osłabione niedoborem wody są bardziej podatne na patogeny porażające podstawę źdźbła i system korzeniowy, szczególnie w sytuacji, gdy po okresie suszy nastąpi gwałtowne ocieplenie z punktowymi opadami. Utrudnione pobieranie składników pokarmowych osłabia naturalne mechanizmy obronne i przyspiesza przedwczesne dojrzewanie roślin (tzw. „przypalenie łanu”).
Innym problemem jest możliwość późniejszego porażenia kłosów przez grzyby z rodzaju Fusarium, gdy po okresie suszy nastąpią intensywne opady w fazie kwitnienia lub tuż po nim. Rośliny o skróconym okresie nalewania ziarna mają często mniej energii na mechanizmy obronne, co sprzyja powstawaniu mikotoksyn w ziarnie i pogorszeniu jakości paszowej oraz spożywczej.
Strategie ograniczania skutków suszy w fazie kłoszenia
Dobór odmian i struktura zasiewów
Podstawą adaptacji gospodarstwa do suszy jest dobór takich odmian pszenicy, które wykazują zwiększoną tolerancję na stres wodny i termiczny. W praktyce oznacza to szukanie odmian z dobrze rozwiniętym systemem korzeniowym, stabilnym plonowaniem w latach suchych oraz odpowiednim terminem kłoszenia i dojrzewania. Odmiany bardzo wczesne, które kłoszą i kwitną przed największymi upałami, mogą w niektórych regionach lepiej unikać najgroźniejszego okresu suszy.
Ważne jest też zróżnicowanie struktury zasiewów – uprawa kilku odmian o różnym terminie kłoszenia i dojrzewania rozkłada ryzyko strat w czasie. Susza rzadko ma identyczny przebieg co roku; raz uderza mocniej w łany wcześniejsze, innym razem – w późniejsze. Rozsądny „portfel odmianowy” pozwala zmniejszyć ryzyko dużych strat na całej powierzchni uprawy.
Uprawa roli i poprawa pojemności wodnej gleby
Jednym z najskuteczniejszych, a często niedocenianych sposobów ograniczania skutków suszy jest poprawa struktury i żyzności gleby. Gleby o dobrej strukturze gruzełkowatej, dużej zawartości próchnicy i odpowiedniej ilości resztek pożniwnych w profilu są w stanie zmagazynować znacznie więcej wody zimowej i wiosennej. Stosowanie uproszczeń uprawowych, siew bezorkowy, pozostawianie mulczu na powierzchni czy wsiewki poplonowe poprawiają infiltrację wody opadowej oraz ograniczają parowanie.
Warto zwrócić uwagę na ograniczenie liczby przejazdów ciężkim sprzętem, który powoduje zasklepianie i zagęszczanie warstwy ornej. Zbita warstwa, zwłaszcza w strefie 15–25 cm, utrudnia wnikanie korzeni i przemieszczanie się wody w profilu glebowym. W efekcie nawet przy obfitych opadach zimowych roślina w fazie kłoszenia cierpi na deficyt wody, ponieważ nie może sięgnąć po zasoby z głębszych warstw.
Nawożenie – budowanie odporności na suszę
Odpowiednie nawożenie nie jest w stanie całkowicie zniwelować skutków suszy, ale może zwiększyć zdolność roślin do jej znoszenia. Kluczowe jest zbilansowane dostarczenie potasu, który odpowiada za gospodarkę wodną roślin i regulację aparatów szparkowych. Rośliny dobrze zaopatrzone w potas wykazują lepszą kontrolę transpiracji i wolniej więdną w warunkach deficytu wody. Równie istotne jest dostarczenie magnezu, niezbędnego do syntezy chlorofilu, oraz siarki, która współdecyduje o efektywnym wykorzystaniu azotu.
Azot należy stosować z rozwagą, szczególnie ostatnią dawkę pogłówną. W latach o dużym ryzyku suszy korzystniejsze może być nieznaczne obniżenie najwyższych dawek, aby nie prowokować zbyt bujnego wzrostu wegetatywnego, który zwiększa zapotrzebowanie rośliny na wodę. Dobrą praktyką jest dzielenie dawek azotu i elastyczne dostosowywanie ich do aktualnego przebiegu pogody oraz zasobności gleby, potwierdzonej wynikami analizy.
Nawadnianie – kiedy ma sens i jak je prowadzić
W gospodarstwach dysponujących infrastrukturą nawadniającą, susza w okresie kłoszenia może być częściowo łagodzona poprzez podlewanie pszenicy. Największy efekt uzyskuje się, gdy nawadnianie rozpocznie się jeszcze przed wyraźnym wystąpieniem objawów stresu wodnego – czyli zanim liście zaczną permanentnie więdnąć w ciągu dnia. Dawki wody powinny być tak dobrane, aby skutecznie nawodnić strefę korzeniową, a nie tylko zwilżyć powierzchnię gleby.
W praktyce polowej korzystne bywa zastosowanie jednej lub dwóch dawek nawadniających w granicach 20–30 mm każda, uzależnionych od pojemności wodnej gleby i intensywności parowania. Zbyt częste, małe dawki mogą sprzyjać płytkiemu systemowi korzeniowemu i większym stratom wody przez parowanie. Natomiast na glebach bardzo lekkich, o niskiej pojemności wodnej, trzeba liczyć się z tym, że efekt nawadniania będzie krótkotrwały i wymagać będzie częstszych cykli.
Ochrona liścia flagowego i kłosa
Skuteczne ograniczanie skutków suszy wymaga ochrony liścia flagowego i kłosa przed chorobami. Roślina pozostająca w stresie wodnym jest szczególnie wrażliwa na wszelkie uszkodzenia aparatu asymilacyjnego. Odpowiednio dobrany fungicyd w zabiegu T2 (na liść flagowy) oraz T3 (na kłos) pozwala utrzymać zieloność liści i kłosów przez dłuższy czas, co wydłuża okres nalewania ziarna. W warunkach suszy każdy dodatkowy dzień efektywnej fotosyntezy przekłada się na wyższą MTZ.
Warto podkreślić, że w latach suchych presja niektórych chorób liści, jak septorioza, faktycznie jest niższa. Jednak całkowite rezygnowanie z zabiegów ochronnych, zwłaszcza na kłos, niesie ryzyko szybkiego rozwoju patogenów w razie wystąpienia późniejszych opadów. Optymalna strategia powinna opierać się na lustracji łanu, monitoringu warunków pogodowych oraz znajomości podatności uprawianych odmian.
Regulatory wzrostu i zarządzanie łanem
W warunkach dużego ryzyka suszy warto zastanowić się nad strategią stosowania regulatorów wzrostu. Z jednej strony ich użycie we wcześniejszych fazach rozwojowych wzmacnia źdźbło i zapobiega wyleganiu, z drugiej – nadmierne skrócenie roślin może negatywnie wpłynąć na zdolność korzeni do sięgania w głąb profilu glebowego. rozsądne jest dobieranie dawek i terminów zabiegów tak, aby nie ograniczać nadmiernie wzrostu systemu korzeniowego.
Istotna jest także gęstość siewu i obsada roślin. Przesadnie gęsty łan w latach suchych szybciej wyczerpuje zasoby wody dostępnej w glebie, a konkurencja między roślinami o wodę i składniki pokarmowe jest silniejsza. W rejonach o powtarzających się suszach warto stosować nieco niższą normę wysiewu oraz dążyć do równomiernego rozłożenia roślin, tak aby każda mogła w pełni wykorzystać przestrzeń i wodę dostępną w glebie.
Praktyczne wskazówki dla gospodarstw narażonych na suszę
Monitorowanie wilgotności gleby i kondycji roślin
Rolnik, który chce realnie zarządzać ryzykiem suszy, powinien systematycznie monitorować wilgotność gleby oraz kondycję łanu. Najprostsze metody, takie jak lustracja profilu glebowego przy pomocy szpadla, pozwalają ocenić głębokość strefy korzeniowej i ilość dostępnej wody w poszczególnych warstwach. Coraz bardziej dostępne są również proste sondy wilgotności gleby czy stacje pogodowe, umożliwiające śledzenie bilansu wodnego w czasie.
Obserwacja roślin w fazie kłoszenia powinna obejmować nie tylko zabarwienie i jędrność liści, ale także tempo wysuwania się kłosa, równomierność fazy na plantacji oraz ewentualne objawy stresu cieplnego (np. zwijanie liści w rurki, srebrzysty nalot na blaszkach liściowych). Te sygnały pomagają podjąć decyzję o ewentualnym nawadnianiu, korekcie nawożenia dolistnego czy intensywności ochrony fungicydowej.
Uprawa międzyplonów i zwiększanie zawartości próchnicy
Jednym z najlepszych „ubezpieczeń” łanu pszenicy przed skutkami suszy jest długofalowe zwiększanie zawartości próchnicy w glebie. W praktyce rolniczej oznacza to regularne uprawianie międzyplonów, pozostawianie resztek pożniwnych na polu, stosowanie obornika, gnojowicy lub innych nawozów organicznych, a także ograniczanie intensywnej orki. Próchnica działa jak gąbka, zatrzymując wodę w profilu i stopniowo udostępniając ją roślinom w okresach przejściowego niedoboru.
Międzyplony głębokokorzeniące, takie jak rzodkiew oleista, facelia czy niektóre mieszanki wielogatunkowe, przyczyniają się do poprawy struktury głębszych warstw gleby. Po ich mineralizacji system korzeniowy pszenicy może łatwiej penetrować profil glebowy i sięgać po wodę z większych głębokości. W efekcie, nawet przy opóźnionych opadach, łan lepiej znosi kilkutygodniowe okresy bez deszczu w krytycznej fazie kłoszenia.
Elastyczne podejście do terminu siewu i gatunku
W rejonach szczególnie narażonych na susze wiosenne i letnie warto rozważyć elastyczne podejście do terminu siewu oraz do wyboru gatunku zbóż. Pszenica ozima, przy sprzyjających warunkach jesiennych, zwykle posiada lepiej rozwinięty system korzeniowy niż pszenica jara, co daje jej przewagę w wykorzystaniu zimowych i wiosennych zasobów wody. Z kolei pszenica jara może w niektórych latach lepiej uniknąć jesiennych okresów suszy przy wschodach, ale jest mocniej uzależniona od opadów wiosennych.
Dobrym rozwiązaniem bywa łączenie w gospodarstwie pszenicy z innymi gatunkami zbóż, takimi jak jęczmień ozimy czy pszenżyto, które różnią się terminem kłoszenia oraz wymaganiami wodnymi. Zróżnicowanie gatunkowe zmniejsza ryzyko, że susza w konkretnym, krótkim okresie rozwojowym jednocześnie obniży plon wszystkich upraw zbożowych.
Nawożenie dolistne i biostymulatory
W okresach stresu wodnego rośliny gorzej pobierają składniki pokarmowe z gleby, dlatego uzupełniająco można stosować nawożenie dolistne. Szczególnie przydatne może być dostarczenie mikroelementów, takich jak miedź, mangan czy cynk, które wspierają procesy enzymatyczne i fotosyntezę. Zabiegi te nie zastąpią wody, ale mogą pomóc utrzymać wyższą aktywność metaboliczną roślin podczas suszy.
Na rynku dostępne są również różnego rodzaju biostymulatory, które mają na celu zwiększenie odporności roślin na stres abiotyczny, w tym suszę. Ich skuteczność zależy jednak od wielu czynników, w tym od terminu aplikacji, dawki, kondycji łanu oraz przebiegu pogody. Należy traktować je jako element uzupełniający poprawną agrotechnikę, a nie jako cudowne rozwiązanie. Warto opierać się na produktach o potwierdzonej skuteczności oraz doświadczeniach własnych i sąsiednich gospodarstw.
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Jak rozpoznać, że susza w fazie kłoszenia już obniża plon?
Pierwszym sygnałem jest utrzymujące się więdnięcie liści przez cały dzień, a nie tylko w godzinach największego nasłonecznienia. Liście stają się matowe, zwijają się wzdłuż nerwu głównego, a łan traci intensywną zieleń. Następnie tempo wysuwania się kłosów wyraźnie spowalnia, rośliny przybierają szarozielony odcień, a dolne liście szybko zasychają. Jeśli taki stan utrzymuje się dłużej niż kilka dni, można zakładać, że liczba ziaren w kłosie i ich przyszła masa są już trwale ograniczone.
Czy warto inwestować w nawadnianie pszenicy tylko ze względu na suszę przy kłoszeniu?
Opłacalność nawadniania zależy od typu gleby, dostępności wody i skali uprawy. Na glebach średnich i cięższych, gdzie nawadnianie pozwala skutecznie uzupełnić braki opadów, jedna lub dwie dobrze zaplanowane dawki wody w okresie kłoszenia i nalewania ziarna mogą przynieść znaczący wzrost plonu. Na glebach bardzo lekkich woda szybko przesiąka poza strefę korzeniową lub odparowuje, co ogranicza efekt. Decyzję warto poprzeć analizą kosztów, możliwości technicznych oraz obserwacją, jak często susza w tym okresie powtarza się w danym regionie.
Jak planować nawożenie azotem w gospodarstwie narażonym na suszę?
W rejonach z dużym ryzykiem suszy korzystne jest dzielenie dawek azotu na mniejsze porcje i korekta ich wysokości w zależności od przebiegu pogody. Lepsze rezultaty daje umiarkowane nawożenie, dobrze zbilansowane fosforem, potasem, siarką i mikroelementami, niż wysokie dawki samego azotu. W latach suchych problemem bywa nie tyle brak azotu w glebie, co jego słaba dostępność z powodu niedoboru wody. Dlatego część azotu można przenieść w stronę wcześniejszych terminów, a trzecią dawkę modyfikować lub ograniczać, gdy prognozy zapowiadają przedłużającą się suszę.
Czy gęstszy siew może pomóc zrekompensować straty plonu spowodowane suszą?
Zwiększanie normy wysiewu zwykle nie jest dobrym sposobem walki z suszą. Gęstszy łan szybciej wyczerpuje zasoby wody z profilu glebowego, rośliny silniej konkurują o wodę i składniki pokarmowe, a część z nich pozostaje słabiej wykształcona. W efekcie susza może mieć nawet dotkliwsze skutki. W warunkach częstych niedoborów wody lepszym rozwiązaniem jest umiarkowana obsada roślin, dająca każdej jednostce więcej przestrzeni na rozwój systemu korzeniowego oraz lepsze wykorzystanie dostępnej wody, przy jednoczesnym dbaniu o równomierny rozkład roślin na polu.
Jaką rolę odgrywa próchnica w glebie w łagodzeniu skutków suszy?
Próchnica działa jak naturalny magazyn wody i składników pokarmowych. Glebę bogatą w materię organiczną cechuje lepsza struktura gruzełkowata, większa pojemność wodna oraz zdolność do równomiernego udostępniania wody roślinom w czasie. Oznacza to, że nawet przy braku opadów pszenica może dłużej korzystać z wody zgromadzonej po zimie i wczesną wiosną. Systematyczne zwiększanie zawartości próchnicy poprzez międzyplony, nawozy organiczne i ograniczanie intensywnej orki jest jednym z najskuteczniejszych sposobów długofalowego ograniczania strat plonu w okresach suszy.








