Nawozy dolistne – kiedy warto je stosować i jakie dają efekty?

Nawożenie dolistne od kilku lat stopniowo wchodzi do standardu agrotechniki, ale wciąż budzi pytania: kiedy rzeczywiście pomaga, a kiedy jest tylko zbędnym kosztem? Dobrze zaplanowane dokarmianie przez liść potrafi uratować plon w trudnym sezonie, poprawić jakość ziarna czy nasion i podnieść odporność roślin na stres. Kluczem jest zrozumienie, jak roślina przyjmuje składniki pokarmowe z powierzchni liści, jakie są ograniczenia takiego nawożenia oraz jak łączyć zabiegi dolistne z nawożeniem doglebowym, ochroną herbicydową i fungicydową.

Podstawy nawożenia dolistnego – jak roślina pobiera składniki przez liść

Nawożenie dolistne polega na podawaniu składników pokarmowych w formie wodnego roztworu bezpośrednio na liście, łodygi czy zielone części roślin. Roztwór przenika przez kutykulę i aparaty szparkowe, a następnie jest transportowany z sokiem roślinnym. W dobrych warunkach roślina może pobrać większość podanych składników w ciągu kilkunastu godzin od zabiegu.

Najważniejszą cechą nawozów dolistnych jest ich wysoka koncentracja substancji pokarmowych przy jednocześnie niewielkiej ilości wody. Dzięki temu już kilkanaście kilogramów nawozu dolistnego na hektar może znacząco uzupełnić niedobory mikroelementów, a w przypadku makroskładników – złagodzić skutki ich chwilowego braku. Trzeba jednak pamiętać, że nawożenie dolistne nie zastąpi w pełni nawożenia doglebowego, a jedynie je uzupełnia.

Skuteczność zabiegów zależy od kilku czynników:

  • grubość i skład chemiczny kutykuli liścia (inne u zbóż, inne u rzepaku czy buraka),
  • temperatura i wilgotność powietrza w czasie zabiegu,
  • pH i przewodność elektryczna cieczy roboczej (zasolenie),
  • dawka, forma chemiczna składnika (np. chelaty),
  • faza rozwojowa rośliny.

Lepiej wchłaniane są roztwory o umiarkowanym stężeniu, z dodatkiem substancji wspomagających (adiuwantów) poprawiających zwilżenie i rozprowadzenie kropli po liściu. Przenawożenie, a zwłaszcza zbyt wysokie stężenie soli, może natomiast prowadzić do uszkodzeń: nekroz, bielenia i przypaleń liści.

Jakie składniki warto podawać dolistnie i w jakich sytuacjach

Makroskładniki – azot, fosfor, potas

Makroskładniki w największym stopniu pobierane są przez system korzeniowy. Doglebowe nawożenie azotem, fosforem i potasem jest podstawą żywienia roślin. Nawożenie dolistne tymi składnikami ma głównie charakter interwencyjny lub wspomagający.

Azot w formie dolistnej stosuje się przede wszystkim:

  • w zbożach – w fazie krzewienia, strzelania w źdźbło i liścia flagowego, aby pobudzić krzewienie, zwiększyć masę 1000 ziaren i zawartość białka,
  • w rzepaku – w fazie ruszenia wegetacji wiosną oraz zielonego pąka, by poprawić rozwój pędów bocznych i zawiązywanie łuszczyn,
  • w kukurydzy – od fazy 4–6 liści, gdy niskie temperatury ograniczają pobieranie azotu z gleby.

Fosfor dolistnie bywa szczególnie przydatny przy chłodnej wiośnie, gdy gleba jest zimna, a korzenie słabo aktywne. Objawy niedoboru fosforu (fioletowe, siniejące liście) w młodej fazie rozwoju mogą być szybko złagodzone poprzez podanie fosforu na liść, co przyspiesza ruszenie wegetacji i rozwój korzeni.

Potas w formie dolistnej stosuje się głównie w uprawach o wysokich wymaganiach jakościowych: ziemniakach, burakach, warzywach, sadach. Podany na liść poprawia gospodarkę wodną rośliny i zwiększa odporność na okresowe susze, a także wpływa korzystnie na zawartość skrobi, cukrów czy witamin w plonie.

Mezoskładniki – magnez, siarka, wapń

Magnez to pierwiastek kluczowy dla procesu fotosyntezy (centralny atom w cząsteczce chlorofilu). Może być efektywnie dostarczany dolistnie, szczególnie na glebach lekkich, kwaśnych lub przy wysokich dawkach potasu, który konkuruje z magnezem o pobieranie przez korzenie. Typowe objawy niedoboru to jasnozielone lub żółte przebarwienia między nerwami starszych liści.

Siarka coraz częściej jest niedoborowa, bo spadły emisje z przemysłu, a wraz z nimi „darmowa” depozycja z opadów. Niedobory siarki ograniczają wykorzystanie azotu i obniżają zawartość białka w ziarnie zbóż i nasionach rzepaku. Nawozy dolistne z siarką (często łączone z magnezem) dobrze sprawdzają się szczególnie we wczesnych fazach rozwojowych roślin.

Wapń w nawożeniu dolistnym nie służy odkwaszaniu gleby, lecz poprawia jakość plonu. W sadownictwie i warzywnictwie decyduje o jędrności, trwałości przechowalniczej i odporności owoców na choroby przechowalnicze. W zbożach i rzepaku wpływ jest pośredni – wzmacnia ściany komórkowe i odporność na stres.

Mikroskładniki – kiedy są kluczowe

Mikroelementy, choć pobierane w niewielkich ilościach, mają ogromny wpływ na funkcjonowanie roślin. To właśnie one są najczęściej i najefektywniej aplikowane dolistnie. Na polach o wysokiej kulturze, dobrze nawożonych NPK, to właśnie mikroelementy stają się czynnikiem ograniczającym plon.

  • Miedź – szczególnie ważna w zbożach na glebach torfowych, murszowych i lekkich. Odpowiada za prawidłowe wykształcenie kłosa i zapobiega wyleganiu. Braki miedzi często skutkują tzw. „pustym kłosem”.
  • Mangan – kluczowy na glebach o wysokim pH (pow. 6,5–7,0), szczególnie dla zbóż ozimych i rzepaku. Jego niedobór osłabia fotosyntezę, powoduje chlorozy i zahamowanie wzrostu.
  • Cynk – istotny w kukurydzy, szczególnie na glebach zasadowych i w chłodne wiosny. Braki cynku prowadzą do karłowacenia roślin, bielenia liści i znacznego spadku plonu.
  • Bor – absolutnie kluczowy w rzepaku, buraku cukrowym, lucernie i wielu warzywach. Odpowiada za zawiązywanie nasion i odporność na pękanie korzeni i łodyg.
  • Żelazo – ważne głównie w uprawach warzywniczych i sadowniczych, szczególnie na glebach zasadowych, gdzie dostępność Fe z gleby jest niska.
  • Molibden – potrzebny w niewielkich ilościach, szczególnie roślinom bobowatym i rzepakowi, uczestniczy w przemianach azotu.

Mikroskładniki podawane dolistnie najlepiej działają w formie chelatów (np. EDTA, DTPA, IDHA), ponieważ są wtedy stabilne w szerokim zakresie pH cieczy roboczej i dobrze wchłaniane przez liść. W tańszych nawozach występują sole siarczanowe; ich skuteczność jest zwykle niższa, ale przy dobrze dobranych dawkach i warunkach zabiegu potrafią dać zadowalający efekt.

Kiedy nawozy dolistne dają największe efekty w polu

Warunki pogodowe i termin zabiegu

Aby nawożenie dolistne przyniosło oczekiwany efekt, trzeba je wykonać w odpowiednich warunkach. Zbyt silne nasłonecznienie i wysoka temperatura (powyżej 25–28°C) zwiększają ryzyko uszkodzeń liści i przyspieszają odparowanie cieczy, co ogranicza pobieranie składników.

Najkorzystniej wykonywać zabiegi:

  • wczesnym rankiem, gdy liście są jeszcze chłodne, a powietrze wilgotne,
  • późnym popołudniem lub wieczorem, po ustąpieniu silnego nasłonecznienia,
  • przy bezwietrznej lub słabo wietrznej pogodzie, z temperaturą 10–20°C.

Nie należy wykonywać nawożenia dolistnego na mokra roślinę, jeśli liście są pokryte kroplami rosy lub po deszczu, ponieważ wówczas ciecz robocza ulega rozcieńczeniu, spływa z liścia i gorzej się wchłania. Z kolei spodziewany intensywny deszcz w ciągu 1–2 godzin po zabiegu może spłukać znaczną część nawozu.

Faza rozwojowa roślin

Roślina najlepiej wykorzystuje nawozy dolistne, gdy znajduje się w fazie aktywnego wzrostu. Zbyt wczesne zabiegi (na małą masę zieloną) są mniej efektywne, bo po prostu brakuje powierzchni liści. Zbyt późne (blisko dojrzałości) przynoszą ograniczone korzyści, ponieważ roślina kończy już budowę plonu.

Przykładowe optymalne terminy:

  • Zboża ozime – intensywne krzewienie, początek strzelania w źdźbło, liść flagowy; w tych fazach dobrze działa dokarmianie magnezem, manganem, miedzią i azotem dolistnym.
  • Rzepak ozimy – jesienią od 4–6 liści do początku zimowego spoczynku (magnez, bor, mangan), wiosną od ruszenia wegetacji do fazy zwartego pąka (bor, siarka, magnez).
  • Kukurydza – faza 3–8 liści (cynk, magnez, azot), gdy roślina intensywnie buduje aparat liściowy.
  • Burak cukrowy – od fazy 6–8 liści do zwarcia międzyrzędzi (magnez, bor, sód, mikroskładniki).
  • Rośliny strączkowe – faza rozwoju liści właściwych i przed kwitnieniem (molibden, bor, magnez).

Gleby słabe, susza, niskie pH – kiedy dolistne dokarmianie ratuje plon

Nawożenie dolistne przynosi szczególnie dobre efekty w sytuacjach, gdy pobieranie składników z gleby jest ograniczone. Dotyczy to zwłaszcza:

  • gleb lekkich, piaszczystych, ubogich w próchnicę i szybko przesychających,
  • okresów suszy, gdy system korzeniowy nie może wykorzystać składników z głębszych warstw,
  • gleb bardzo kwaśnych lub bardzo zasadowych, gdzie wiele pierwiastków jest związanych chemicznie i mało dostępnych,
  • pól z ubogą kulturą, gdzie w ostatnich latach ograniczano nawożenie mineralne.

W czasie suszy roślina ogranicza pobieranie wody i składników z gleby, ale przy odpowiednio wykonanego zabiegu dolistnego nadal może je szybko wchłonąć przez liście. Oczywiście konieczne jest dobranie takiej dawki i stężenia, aby nie dopuścić do przypalenia liści przesuszonych roślin.

Zabiegi regeneracyjne po przymrozkach i uszkodzeniach

Wczesnowiosenne przymrozki lub silne mrozy przy braku okrywy śnieżnej potrafią poważnie uszkodzić plantacje zbóż, rzepaku czy jęczmienia ozimego. Rośliny długo regenerują system korzeniowy, a ich zdolność do pobierania składników z gleby jest mocno ograniczona. To idealny moment, aby zastosować dolistnie:

  • magnez,
  • azot w niewielkiej dawce,
  • mikroelementy wspomagające fotosyntezę (mangan, miedź, cynk).

Dobrze skomponowany zabieg regeneracyjny przyspiesza ruszenie wegetacji, poprawia kondycję roślin i zwiększa ich zdolność do wykorzystania wiosennego nawożenia doglebowego. Podobną funkcję mają zabiegi dolistne po okresowych podtopieniach lub po silnych uszkodzeniach herbicydowych, gdy roślina wymaga wsparcia w szybkim odbudowaniu aparatu liściowego.

Jak dobrać, mieszać i stosować nawozy dolistne w praktyce

Dobór nawozu do potrzeb rośliny i stanowiska

Podstawą jest analiza glebowa oraz obserwacja objawów niedoborów w polu. Warto także korzystać z historii pól i wyników wcześniejszych lat. Na wielu gospodarstwach sprawdza się zasada, aby w uprawach intensywnych (zboża, rzepak, kukurydza, buraki) stosować co najmniej 2–3 zabiegi dolistne w sezonie, łącząc je z ochroną fungicydową lub insektycydową.

Przy wyborze nawozu dolistnego warto zwrócić uwagę na:

  • zawartość i formę składników (chelaty vs sole),
  • zalecane dawki i możliwość łączenia z innymi środkami,
  • pH roztworu i obecność adiuwantów,
  • doświadczenia z własnego gospodarstwa lub okolicy.

Często lepszy efekt daje zastosowanie nawozów wieloskładnikowych z kompletem mikroelementów, niż inwestowanie tylko w pojedynczy mikroelement, jeśli nie mamy pewności, który dokładnie jest w deficycie. Rolę odgrywa tu także integracja z całym systemem nawożenia i ochrony roślin, aby nie dublować składników i nie przekraczać bezpiecznych dawek.

Mieszalność z herbicydami i fungicydami

W praktyce gospodarstw rolniczych największym atutem nawożenia dolistnego jest możliwość łączenia z zabiegami ochrony roślin. Jednym przejazdem opryskiwacza można wykonać oprysk herbicydowy lub fungicydowy oraz dokarmić rośliny mikroelementami. To oszczędza czas, paliwo, ogranicza ugniatanie gleby i poprawia organizację pracy.

Jednak nie każdy nawóz dolistny można mieszać z każdym środkiem ochrony. Zawsze należy:

  • sprawdzić informacje o mieszalności w etykiecie i karcie produktu,
  • zrobić próbę w małym naczyniu (tzw. test słoikowy),
  • unikać nadmiernego sumowania się dawek soli i surfaktantów, które zwiększają ryzyko fitotoksyczności.

Kolejność mieszania składników w zbiorniku opryskiwacza ma znaczenie. Najczęściej zaleca się schemat:

  • woda – do ok. 2/3 wymaganej ilości,
  • środki sypkie (formulacje WG, WP),
  • środki płynne (SC, SE),
  • nawozy dolistne,
  • adiuwanty,
  • dopełnienie wodą do pełnej objętości.

Szczególnie ostrożnie trzeba mieszać nawozy zawierające fosfor z nawozami wapniowymi oraz środkami o silnie zasadowym odczynie – może dochodzić do wytrącania osadów i zatkania rozpylaczy. Podobne problemy bywają przy łączeniu miedzi z siarką w wysokich stężeniach.

Dawki, stężenie cieczy i technika oprysku

W przypadku nawożenia dolistnego nie ma sensu stosowanie dużych dawek pojedynczego zabiegu. Lepsze efekty daje podzielenie dawki na 2–3 lżejsze opryski w kluczowych fazach rozwojowych roślin, z mniejszym ryzykiem uszkodzenia liści.

Ogólne zalecenia:

  • stężenie roztworu zwykle 0,5–5% (w zależności od nawozu i gatunku rośliny),
  • objętość cieczy roboczej 150–300 l/ha przy uprawach polowych,
  • mniejsze stężenia przy wyższej temperaturze i większym nasłonecznieniu,
  • nie przekraczać dawek z etykiety, szczególnie na młode rośliny.

Dobór rozpylaczy powinien zapewniać równomierne pokrycie liści drobną lub średnią kroplą. Zbyt duże krople szybko spływają, a zbyt drobne są bardziej narażone na znoszenie przez wiatr. W nowoczesnych gospodarstwach coraz częściej stosuje się dysze eżektorowe, które pozwalają łączyć dobrą jakość pokrycia z ograniczeniem znoszenia.

Typowe błędy przy nawożeniu dolistnym i jak ich uniknąć

Zbyt wysokie stężenie i „przypalenia” liści

Najczęstszym błędem jest przekonanie, że „więcej znaczy lepiej”. Zbyt duże dawki nawozów dolistnych, szczególnie tych opartych na siarczanach lub azotanie amonu, prowadzą do powstawania nekroz i przypaleń. Uszkodzona powierzchnia liścia przestaje prowadzić fotosyntezę, a roślina musi zużywać energię na regenerację, zamiast budować plon.

Aby uniknąć fitotoksyczności:

  • dokładnie stosować się do zaleceń producenta dotyczących dawek i stężeń,
  • nie wykonywać zabiegów przy wysokiej temperaturze i pełnym słońcu,
  • nie łączyć kilku „mocnych” nawozów w jednym przejeździe bez konsultacji i prób,
  • unikać oprysku na rośliny zestresowane (susza, silny chłód) w bardzo wysokich stężeniach.

Stosowanie nawozów dolistnych bez podstawowego nawożenia doglebowego

Nawozy dolistne nie są „cudownym środkiem”, który rozwiąże problem wieloletnich zaniedbań w nawożeniu gleby. Jeśli w profilu glebowym brakuje podstawowych makroskładników i próchnicy, to nawet najdroższe i najlepiej skomponowane nawozy dolistne nie zrekompensują tego deficytu.

Dlatego każdą strategię dolistnego dokarmiania należy oprzeć na:

  • regularnym wapnowaniu i utrzymaniu pH na właściwym poziomie,
  • dostosowanym do planowanego plonu nawożeniu NPK,
  • włączaniu nawozów naturalnych i organicznych (obornik, gnojowica, nawozy zielone).

Brak diagnozy i „strzelanie na ślepo”

Część gospodarstw inwestuje w nawozy dolistne pod wpływem mody lub reklamy, bez przeprowadzenia podstawowej diagnozy. Tymczasem niedobory mogą być bardzo zróżnicowane w zależności od typu gleby, pH, historii nawożenia czy przebiegu pogody.

Dobrym rozwiązaniem jest wykonywanie:

  • regularnych analiz chemicznych gleby,
  • analiz tkanek roślinnych (liści) w newralgicznych fazach,
  • porównawczych doświadczeń na wydzielonych pasach pola z różnymi wariantami nawożenia.

Tylko na podstawie danych i obserwacji można zbudować skuteczny, a jednocześnie ekonomiczny program dokarmiania dolistnego. Pozwala to inwestować środki tam, gdzie dają najwyższy zwrot w postaci dodatkowego plonu lub lepszej jakości.

Znaczenie nawożenia dolistnego dla jakości plonu i rentowności produkcji

Wpływ na parametry jakościowe

Nawożenie dolistne często ma silniejszy wpływ na jakość niż na samą ilość plonu. W zbożach ozimych odpowiednie dawki azotu, siarki i mikroelementów poprawiają zawartość białka, liczbę opadania i wyrównanie ziarna. W rzepaku – zawartość tłuszczu i stabilność oleju. W burakach – polaryzację i zawartość cukrów prostych.

W warzywach i sadach dolistna podaż wapnia, potasu i mikroelementów przekłada się na lepszy smak, wygląd, trwałość w obrocie i przechowalnictwie. To ma kluczowe znaczenie przy sprzedaży do przetwórstwa i na rynki wymagające jednolitego, zdrowego towaru o wysokich parametrach jakościowych.

Ekonomika zabiegów dolistnych

Choć cena nawozów dolistnych w przeliczeniu na kilogram składnika jest zwykle wyższa niż nawozów doglebowych, ich skuteczność w usuwaniu konkretnych niedoborów jest także dużo większa. Przy prawidłowo dobranym programie dokarmiania dolistnego dodatkowy zysk z plonu i jakości często kilkukrotnie przewyższa koszty zabiegu.

Żeby ocenić opłacalność:

  • należy przeliczyć koszt nawozu i wykonania zabiegu na 1 ha,
  • oszacować spodziewany przyrost plonu (lub poprawę parametrów jakościowych) na podstawie doświadczeń,
  • uwzględnić aktualne ceny skupu i premię za jakość.

W wielu przypadkach już 0,3–0,5 t/ha dodatkowego ziarna pszenicy konsumpcyjnej lub minimalne podniesienie zawartości tłuszczu w rzepaku wystarcza, aby pokryć koszty kilku zabiegów dolistnych i wygenerować dodatkowy zysk. Kluczem jest precyzyjne dopasowanie programu do warunków gospodarstwa, a nie powielanie „uniwersalnych” schematów.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Czy nawożenie dolistne może zastąpić tradycyjne nawożenie doglebowe?

Nawożenie dolistne nie powinno być traktowane jako zamiennik, lecz jako uzupełnienie nawożenia doglebowego. Przez liść roślina może pobrać stosunkowo niewielkie ilości makroskładników, więc całkowite oparcie żywienia tylko na zabiegach dolistnych szybko ujawni się spadkiem żyzności gleby i plonów. Dolistnie najlepiej uzupełniać mikroelementy, magnez, siarkę oraz reagować na chwilowe niedobory wynikające z suszy, niskiej temperatury czy niewłaściwego pH. Podstawą zawsze pozostają nawozy stosowane do gleby i dbałość o jej strukturę.

Jak często wykonywać zabiegi dolistne w zbożach ozimych i rzepaku?

Liczba zabiegów zależy od intensywności uprawy i warunków w danym sezonie. W zbożach ozimych zwykle wykonuje się 2–3 opryski: w fazie krzewienia, strzelania w źdźbło i liścia flagowego, łącząc mikroelementy z magnezem i ewentualnie azotem dolistnym. W rzepaku ozimym co najmniej jeden zabieg jesienią (magnez, bor, mangan) oraz 1–2 wiosną od ruszenia wegetacji do zwartego pąka (bor, siarka, mikroelementy). Przy wysokich plonach i słabszych glebach warto rozważyć dodatkowe przejazdy, ale zawsze pod kontrolą kondycji roślin.

Czy można łączyć nawozy dolistne z herbicydami i fungicydami w jednym zabiegu?

W większości przypadków łączenie nawozów dolistnych ze środkami ochrony jest możliwe i ekonomicznie uzasadnione, jednak wymaga zachowania ostrożności. Zawsze trzeba sprawdzić zalecenia producenta dotyczące mieszalności, wykonać próbę w małym naczyniu oraz zastosować się do zalecanej kolejności wlewania preparatów do zbiornika. Nie powinno się przekraczać sumarycznego zasolenia cieczy roboczej, szczególnie przy wysokiej temperaturze. Przy wątpliwościach lepiej rozdzielić zabiegi, niż ryzykować fitotoksyczność lub wytrącanie się osadów.

Jak rozpoznać, że rośliny potrzebują dokarmiania dolistnego mikroelementami?

Najlepszą metodą jest połączenie obserwacji polowych z analizą gleby i tkanek roślin. Charakterystyczne objawy to m.in. chlorozy między nerwami liści (mangan, magnez), fioletowe przebarwienia (fosfor), bielenie i karłowacenie kukurydzy (cynk), słabe zawiązywanie nasion czy pękanie łodyg rzepaku (bor). Wiele niedoborów ma jednak podobne symptomy, dlatego warto potwierdzić przypuszczenia badaniem liści. Stałe niedobory na tych samych stanowiskach często wynikają z wysokiego pH, braku próchnicy lub jednostronnego nawożenia NPK.

Jak uniknąć przypaleń liści przy nawożeniu dolistnym?

Najważniejsze jest trzymanie się zaleceń producenta co do stężenia i dawkowania oraz wykonywanie zabiegów w optymalnych warunkach – przy temperaturze 10–20°C, przy braku silnego słońca i umiarkowanej wilgotności. Nie wolno przekraczać dawek, szczególnie na młode lub zestresowane rośliny. Warto unikać oprysków w trakcie suszy w środku dnia, gdy liście są nagrzane. Jeśli planowane jest łączenie kilku nawozów i środków ochrony, lepiej obniżyć stężenie każdego z nich, a w razie potrzeby podzielić zabieg na dwa przejazdy.

Powiązane artykuły

Program nawożenia pszenicy ozimej na wysoki plon

Odpowiednio zaplanowany program nawożenia pszenicy ozimej to jeden z kluczowych elementów uzyskania wysokiego i stabilnego plonu o dobrej jakości ziarna. Od doboru form nawozów, terminów ich aplikacji oraz dostosowania dawek do stanowiska zależy, czy roślina w pełni wykorzysta swój potencjał plonotwórczy. Błędy popełnione jesienią i wiosną skutkują nie tylko niższym plonem, ale także gorszym wyrównaniem ziarna, niższym białkiem oraz większą…

Nawożenie kukurydzy krok po kroku – od siewu do fazy 6 liści

Precyzyjne nawożenie kukurydzy od siewu do fazy 6 liści to fundament wysokiego i stabilnego plonu. Ten okres decyduje o sile systemu korzeniowego, liczbie zawiązanych rzędów ziarniaków oraz odporności roślin na suszę i chłody. Rolnik, który potrafi połączyć wiedzę o potrzebach pokarmowych kukurydzy z analizą gleby, doborem form nawozów i terminem ich stosowania, zyskuje realną przewagę: oszczędza pieniądze, ogranicza straty składników…

Ciekawostki rolnicze

Największe gospodarstwo mleczne w Europie

Największe gospodarstwo mleczne w Europie

Rekordowy zbiór ziemniaków z jednego hektara

Rekordowy zbiór ziemniaków z jednego hektara

Nietypowe uprawy w Polsce – lawenda, soja, bataty i winorośl

Nietypowe uprawy w Polsce – lawenda, soja, bataty i winorośl

Największe plantacje soi na świecie – w których krajach dominują?

Największe plantacje soi na świecie – w których krajach dominują?

Kiedy po raz pierwszy w Polsce zastosowano nawozy sztuczne?

Kiedy po raz pierwszy w Polsce zastosowano nawozy sztuczne?

Najdroższa maszyna rolnicza sprzedana na aukcji

Najdroższa maszyna rolnicza sprzedana na aukcji