Nawożenie azotowe zbóż to jeden z najważniejszych elementów agrotechniki, który wprost przekłada się na plon i jakość ziarna. Dobrze zaplanowane dawki, odpowiedni termin aplikacji oraz właściwa forma azotu pozwalają zarówno wykorzystać potencjał odmian i stanowiska, jak i ograniczyć straty składnika oraz koszty. Kluczem jest takie prowadzenie nawożenia, aby roślina otrzymywała azot wtedy, gdy najbardziej go potrzebuje, a jednocześnie nie była narażona na wyleganie czy nadmierny rozwój wegetatywny kosztem ziarna.
Znaczenie azotu w uprawie zbóż i czynniki decydujące o dawce
Azot jest podstawowym budulcem białek, chlorofilu i enzymów, dlatego bezpośrednio wpływa na tempo fotosyntezy, intensywność krzewienia i nalewanie ziarna. Odpowiednie zaopatrzenie zbóż w ten pierwiastek decyduje o liczbie kłosów na metr kwadratowy, liczbie ziaren w kłosie oraz masie tysiąca ziaren. Zboża reagują na wzrost dawki azotu zwykle wyraźnym zwiększeniem plonu, ale tylko do pewnego poziomu – później przeważają już straty i ryzyko wylegania.
Przy ustalaniu dawki trzeba brać pod uwagę kilka kluczowych elementów. Po pierwsze, kompleks glebowy – na glebach lekkich, o małej pojemności sorpcyjnej i skłonności do wymywania, lepiej podawać niższe dawki jednorazowe, podzielone na większą liczbę części. Po drugie, przedplon: rośliny strączkowe, mieszanki z bobowatymi, a także dobre stanowiska po rzepaku pozostawiają więcej azotu w glebie niż np. kukurydza na ziarno czy zboża po zbożach.
Następnym czynnikiem jest zasobność gleby w azot mineralny oraz zawartość próchnicy. Na glebach żyznych, zasobnych w materię organiczną, następuje intensywny mineralizacja azotu z resztek pożniwnych i próchnicy, co można (a nawet trzeba) uwzględnić przy planowaniu nawożenia. Coraz częściej wykorzystuje się do tego analizy azotu mineralnego (Nmin) w profilu 0–60 cm lub 0–90 cm, które pozwalają dość precyzyjnie oszacować ilość już dostępnego składnika.
Ogromne znaczenie ma także spodziewany poziom plonu i cel produkcji. Pszenica jakościowa, przeznaczona na mąkę o wysokiej zawartości białka, wymaga większego nawożenia azotem niż pszenica paszowa czy jęczmień browarny, przy którym nadmiar białka jest wręcz niepożądany. Wysoko plonujące odmiany, przy wysokim potencjale stanowiska, będą w stanie efektywnie wykorzystać wyższe dawki azotu, bez tak silnego ryzyka wylegania jak odmiany niżej plonujące i bardziej podatne na choroby podstawy źdźbła.
Nie wolno pominąć również czynników pogodowych. W warunkach częstych i intensywnych opadów zwiększa się ryzyko wymywania azotanów do głębszych warstw profilu glebowego. Z kolei susza w okresie wiosennego ruszenia wegetacji może ograniczyć pobieranie azotu nawet przy jego wysokiej zawartości w strefie korzeniowej. Dlatego nawożenie zawsze trzeba powiązać z realną możliwością pobrania składnika przez system korzeniowy.
Formy i źródła azotu – jak dobrać nawóz do gospodarstwa
Na rynku dostępne są różne formy nawozów azotowych: saletrzane, amonowe, amidowe oraz nawozy wieloskładnikowe i mieszanki nawozów jednoskładnikowych. Każda forma zachowuje się w glebie inaczej, ma różną szybkość działania i ryzyko strat. W praktyce rolniczej najczęściej stosuje się saletrę amonową, saletrzak, mocznik oraz roztwory RSM, a także nawozy NPK zawierające azot w różnych proporcjach.
Formy saletrzane (azotanowe) działają szybko, są łatwo dostępne dla roślin, ale i podatne na wymywanie – dlatego najlepiej sprawdzają się przy wiosennych, startowych dawkach, kiedy roślina potrzebuje natychmiastowego pobudzenia wzrostu. Forma amonowa wiązana jest w glebie na kompleksie sorpcyjnym, wolniej przechodzi w azotanową, co ogranicza straty i wydłuża działanie. Wiele nawozów (np. saletra amonowa, saletrzak) zawiera mieszankę formy saletrzanej i amonowej, zapewniając jednocześnie efekt szybkiego i przedłużonego nawożenia.
Mocznik, będący nawozem amidowym, musi ulec przemianom mikrobiologicznym, aby azot stał się dostępny dla roślin. Oznacza to wolniejsze działanie, ale również większą elastyczność stosowania. Jest on szczególnie interesujący przy nawożeniu w formie RSM, dokarmianiu dolistnym oraz na stanowiskach, gdzie istnieje ryzyko strat gazowych z nawozów saletrzanych w wyniku wysokiej temperatury i silnego nasłonecznienia. Mocznik wymaga jednak starannego stosowania – zbyt późna aplikacja w zbożach może prowadzić do przypaleń liści, a w wysokich dawkach w końcowych fazach rozwoju do pogorszenia jakości ziarna.
Osobną grupę stanowią płynne nawozy azotowe typu RSM, zawierające jednocześnie formę azotanową, amonową i amidową. Dają one duże możliwości precyzyjnego dawkowania i równomiernego rozprowadzenia składnika, jednak wymagają odpowiedniego sprzętu i zachowania zasad bezpieczeństwa. Warto podkreślić, że przy stosowaniu RSM temperatura i warunki pogodowe mają jeszcze większe znaczenie niż przy nawozach stałych – na roślinach mokrych lub w silnym słońcu łatwo o uszkodzenia blaszki liściowej.
Dobierając nawóz, warto uwzględnić także zawartość innych składników. Saletrzak często dostarcza wapnia i magnezu, co sprzyja lepszej strukturze gleby i poprawia gospodarkę kationami. Nawozy wieloskładnikowe NPK pomagają uzupełnić niedobory fosforu i potasu, które są niezbędne dla efektywnego wykorzystania azotu. Przy niedostatecznej podaży P i K, nawet wysokie dawki azotu nie przyniosą oczekiwanego wzrostu plonu, ponieważ roślina będzie ograniczana przez inne czynniki.
Planowanie dawek i podział na poszczególne aplikacje
Rolą dobrego planu nawożenia azotowego jest takie rozłożenie dawek, aby dostosować je do faz rozwojowych roślin i ich aktualnych potrzeb. W zbożach ozimych i jarych stosuje się zwykle od jednej do trzech dawek azotu, w zależności od gatunku, kierunku użytkowania oraz warunków glebowo-klimatycznych. W pszenicy ozimej czy pszenżycie standardem są 2–3 dawki, w jęczmieniu – raczej 1–2, natomiast w życie często wystarcza 1–2 aplikacje, zwłaszcza na słabszych stanowiskach.
Podstawową zasadą jest, że im wyższy poziom nawożenia azotem oraz im większe ryzyko wylegania, tym bardziej korzystne jest rozbicie całej dawki na kilka części. Dzięki temu roślina nie jest zmuszona do gwałtownego, nadmiernego rozwoju wegetatywnego na początku wegetacji, a azot jest sukcesywnie zużywany w miarę zawiązywania elementów plonu. Z kolei na glebach bardzo lekkich, podatnych na wymywanie, podział dawek ogranicza straty i poprawia ekonomię nawożenia.
Ustalając wysokość dawki całkowitej, można posłużyć się orientacyjnymi wskaźnikami zużycia azotu na 1 tonę ziarna określonego gatunku, uwzględniając przy tym również słomę. Następnie od tej wartości odejmuje się przewidywaną dostępność azotu z gleby (próchnica, resztki pożniwne, nawozy naturalne), aby otrzymać wielkość dawki mineralnej. Takie podejście pozwala lepiej dopasować ilość nawozu do realnych potrzeb plantacji, unikając zarówno niedoborów, jak i przenawożenia.
Warto również korzystać z narzędzi wspierających decyzje nawozowe – aplikacji mobilnych, kalkulatorów nawozowych czy programów do planowania żywienia roślin. Coraz popularniejsze stają się także czujniki optyczne, które na bieżąco oceniają stan odżywienia łanu i pozwalają zmieniać dawkę azotu w czasie rzeczywistego przejazdu rozsiewaczem. Choć inwestycja w takie technologie jest istotnym wydatkiem, zwłaszcza dla mniejszych gospodarstw, w intensywnej produkcji zbóż może przynieść znaczące oszczędności i poprawić efektywność nawożenia.
Pierwsza dawka azotu – start wegetacji i odbudowa systemu korzeniowego
Pierwsza dawka azotu w zbożach ozimych ma na celu przede wszystkim szybkie uruchomienie wegetacji po zimie, pobudzenie krzewienia oraz regenerację uszkodzonych roślin. Decyduje ona o liczbie pędów na metr kwadratowy, a więc w praktyce o potencjale plonowania. Zbyt mała dawka skutkuje słabym rozkrzewieniem i niską obsadą kłosów, zbyt duża – nadmiernym zagęszczeniem łanu, większym ryzykiem wylegania i podatnością na choroby podstawy źdźbła.
Najlepszym momentem na pierwszą dawkę jest początek ruszenia wegetacji, kiedy gleba odmarznie na tyle, aby można było wjechać sprzętem, a temperatura powietrza utrzymuje się powyżej zera w ciągu dnia. Zwłoka w aplikacji może ograniczyć zdolność roślin do efektywnego wykorzystania azotu, zwłaszcza gdy wiosna jest sucha i rośliny szybko przechodzą do kolejnych faz rozwojowych. W praktyce wielu rolników stara się podać pierwszą dawkę możliwie wcześnie, z uwzględnieniem nośności pola.
Wielkość dawki startowej zależy od stanu plantacji po zimie. Na dobrze rozkrzewionych łanach, z dużą liczbą pędów jesiennych, wystarczy niższa dawka – jej celem jest głównie podtrzymanie istniejących pędów i pobudzenie systemu korzeniowy. Na plantacjach przerzedzonych, z niską obsadą, warto rozważyć nieco wyższe nawożenie, aby stymulować tworzenie pędów wiosennych. Należy jednak pamiętać, że pędy wiosenne są zazwyczaj słabsze i późniejsze, dlatego nie da się w pełni nadrobić strat z jesieni samym nawożeniem.
W pierwszej dawce preferowane są nawozy zawierające azot w formie saletrzanej, ewentualnie mieszanej saletrzano-amonowej. Zapewniają one szybkie działanie i dobrą dostępność składnika w chłodniejszej jeszcze glebie. Dobrym rozwiązaniem jest stosowanie saletry amonowej lub saletrzaku, szczególnie tam, gdzie jednocześnie chcemy dostarczyć roślinom wapń i magnez. Mocznik w pierwszej dawce można stosować, ale należy uwzględnić wolniejsze uwalnianie azotu, zwłaszcza przy niższych temperaturach wczesną wiosną.
Druga dawka azotu – budowa kłosa i korekta obsady
Druga dawka ma kluczowe znaczenie dla kształtowania się elementów plonu, zwłaszcza liczby kłosów i liczby ziaren w kłosie. Jest ona podawana zwykle w fazie strzelania w źdźbło, kiedy roślina intensywnie rośnie, a w węzłach wzrostu kształtuje się przyszły kłos. Termin ten odpowiada mniej więcej przejściu od fazy krzewienia do fazy pierwszego–drugiego kolanka (BBCH 30–32).
W tym czasie można jeszcze częściowo skorygować wcześniejsze decyzje nawozowe na podstawie rzeczywistego stanu plantacji. Jeżeli łan jest zbyt gęsty, a ryzyko wylegania wysokie, warto utrzymać umiarkowaną dawkę. Gdy natomiast plantacja jest słabsza, a obsada kłosów zapowiada się poniżej oczekiwań, sensowne może być nieco silniejsze dokarmienie, aby pobudzić rozwój pędów bocznych i zawiązywanie większej liczby ziarniaków.
Druga dawka powinna być precyzyjnie dobrana – nadmierne nawożenie na tym etapie może spowodować zbyt bujny wzrost wegetatywny, zwiększenie wysokości źdźbła i w konsekwencji podatność na wyleganie. Dlatego przy wysokich dawkach azotu często stosuje się równolegle regulatory wzrostu, które skracają i usztywniają źdźbło. Regulacja łanu, wraz z nawożeniem, powinna być przemyślaną całością, uwzględniającą również ochronę fungicydową.
W drugiej dawce często stosuje się nadal nawozy o szybkim działaniu – saletra amonowa, saletrzak, RSM. Możliwe jest także użycie mocznika, szczególnie w formie dolistnej, ale wymaga to precyzyjnego dobrania stężenia i warunków pogodowych, aby uniknąć przypaleń. W przypadku pszenicy jakościowej, do drugiej dawki można dołączyć dokarmianie siarką, magnezem i mikroelementami (miedź, mangan, cynk), co dodatkowo poprawi efektywność wykorzystania azotu i kondycję roślin.
Trzecia dawka i nawożenie jakościowe – białko, gluten i MTZ
Trzecia dawka azotu stosowana jest głównie w pszenicy ozimej o przeznaczeniu konsumpcyjnym, kiedy celem jest nie tylko wysoki plon, lecz także wysoka zawartość białka i odpowiednia jakość glutenu. Jej termin przypada najczęściej na okres od liścia flagowego do początku kłoszenia (BBCH 37–51), a niekiedy nawet na fazę pełni kłoszenia, jeżeli warunki wilgotności gleby oraz stan łanu na to pozwalają.
Ten etap nawożenia ma charakter stricte jakościowy – azot podawany jest wtedy, gdy roślina w dużej mierze uformowała już potencjalną liczbę ziaren, a dodatkowa dawka ma poprawić nalewanie ziarna i zwiększyć udział białek. Zbyt wczesne zastosowanie trzeciej dawki przeniesie jej efekt również na komponent plonotwórczy (wysokość plonu), ale zarazem zwiększy ryzyko wylegania. Zbyt późna aplikacja może nie zostać w pełni wykorzystana przez rośliny, a część azotu może zostać wymyta lub stracona do atmosfery.
Przy tej dawce często korzysta się z form łatwo dostępnych – saletry amonowej, RSM, a także mocznika w zabiegach dolistnych. Dolistne dokarmianie azotem, połączone z mikroelementami, jest szczególnie popularne w intensywnych technologiach produkcji pszenicy jakościowej. Warto jednak pamiętać, że sama trzecia dawka nie „uratuje” jakości, jeśli wcześniejsze etapy nawożenia i ochrony roślin były niewystarczające lub plantacja jest osłabiona przez suszę.
W przypadku jęczmienia browarnego zwykle rezygnuje się z trzeciej dawki, a całkowitą ilość azotu utrzymuje się na niższym poziomie niż w pszenicy. Celem jest bowiem uzyskanie ziarna o umiarkowanej zawartości białka, dobrej wyrównanej strukturze i odpowiedniej zdolności kiełkowania. Tu kluczowa jest precyzja – zbyt wysokie nawożenie azotem łatwo przekreśla przydatność ziarna do słodowania.
Nawożenie azotowe zbóż jarych – różnice i podobieństwa
Zboża jare – pszenica, jęczmień, owies – mają krótszy okres wegetacji niż oziminy, przez co nawożenie azotem musi być bardziej skondensowane w czasie. Zazwyczaj stosuje się jedną lub dwie dawki, przy czym pierwsza (lub jedyna) podawana jest przedsiewnie lub na początku wschodów, a druga – w fazie krzewienia lub strzelania w źdźbło. W przypadku zbóż jarych szczególnie istotne jest, aby rośliny już od początku wegetacji miały dostęp do odpowiedniej ilości azotu, bo nie mają czasu na nadrabianie zaległości.
Przedsiewne stosowanie azotu ma sens zwłaszcza na glebach o dobrej pojemności sorpcyjnej i przy umiarkowanych opadach – nadmiar opadów w krótkim czasie po siewie może prowadzić do częściowego wymycia składnika do głębszych warstw. Z kolei zbyt późne podanie azotu po wschodach może opóźnić rozwój systemu korzeniowego i odbić się na obsadzie kłosów. Dlatego w praktyce wielu rolników dzieli dawkę na część przedsiewną i pogłówną, aby zmniejszyć ryzyko.
Jęczmień jary, zwłaszcza browarny, wymaga dużej ostrożności. Zbyt wysokie nawożenie azotowe zwiększa zawartość białka w ziarnie ponad normy przyjmowane przez słodownie i browary, co może uniemożliwić sprzedaż surowca w wyższej cenie. Przy tym gatunku często kluczowe jest dobre zbilansowanie pozostałych składników, szczególnie potasu i magnezu, oraz unikanie nadmiernego zagęszczenia łanu. Owies z kolei dość dobrze wykorzystuje azot z nawozów naturalnych i resztek pożniwnych, więc w gospodarstwach z dużą ilością obornika dawki mineralne można często obniżyć.
Współdziałanie azotu z innymi składnikami pokarmowymi
Azot nie działa w oderwaniu od innych składników pokarmowych. Efektywność jego wykorzystania w dużej mierze zależy od dostępności fosforu, potasu, siarki, magnezu oraz szeregu mikroelementów. Niedobór któregokolwiek z tych pierwiastków może ograniczyć wzrost roślin nawet przy wysokim nawożeniu azotowym, co skutkuje słabą odpowiedzią na zastosowane dawki i marnowaniem części wprowadzonych do gleby nawozów.
Fosfor jest niezbędny do prawidłowego rozwoju systemu korzeniowy, dlatego decyduje o zdolności rośliny do pobierania azotu i wody. Potas reguluje gospodarkę wodną i wpływa na odporność na stres suszy i choroby. Siarka jest składnikiem wielu aminokwasów i białek, a jej niedobór utrudnia przekształcanie azotu mineralnego w białko. Stąd w ostatnich latach tak duże znaczenie zyskało nawożenie siarką, zwłaszcza w rejonach o niskiej emisji SO₂ do atmosfery.
Magnez to centralny atom cząsteczki chlorofilu – przy jego deficycie proces fotosyntezy jest ograniczony, a liście żółkną pomimo prawidłowego nawożenia azotem. Mikroelementy takie jak miedź, mangan, cynk i żelazo biorą udział w licznych reakcjach enzymatycznych i procesach metabolicznych, od których zależy efektywność wykorzystania azotu. Dokarmianie dolistne tymi składnikami, szczególnie w intensywnej produkcji pszenicy, bywa czynnikiem decydującym o utrzymaniu zdrowego, ciemnozielonego łanu aż do kłoszenia.
Praktyczne wskazówki: technika aplikacji, warunki pogodowe i ograniczanie strat
Efektywne nawożenie azotowe to nie tylko właściwa dawka i termin, ale również odpowiednia technika aplikacji. Przy nawozach granulowanych bardzo ważna jest równomierność rozrzutu, szczególnie przy szerokich belkach roboczych. Warto regularnie sprawdzać stan tarcz rozsiewacza, łopatek i ustawienia deflektorów, a także wykonywać próby kręcone, aby mieć pewność, że deklarowana dawka naprawdę trafia na pole w odpowiedniej ilości.
Przy stosowaniu RSM kluczowe jest właściwe dobranie dysz i ciśnienia roboczego, aby uniknąć rozbryzgu cieczy na liściach oraz minimalizować ryzyko poparzeń. Najlepsze efekty przynosi aplikacja w dni pochmurne lub przy niskiej intensywności promieniowania słonecznego, a także unikanie zabiegów na mokre rośliny. Dobrą praktyką jest ustawienie belki jak najniżej, przy jednoczesnym zachowaniu bezpieczeństwa jej prowadzenia nad łanem.
Straty azotu mogą mieć formę wymywania azotanów w głąb profilu glebowego, ulatniania amoniaku z powierzchni gleby lub denitryfikacji w warunkach beztlenowych (np. przy długotrwałym zalaniu pól). Aby je ograniczyć, warto stosować podział dawek, unikać aplikacji przed obfitymi opadami, a na glebach lekkich częściej korzystać z form amonowych lub nawozów stabilizowanych inhibitorami ureazy i nitrtyfikacji. Tego typu rozwiązania pozwalają utrzymać azot w formach mniej podatnych na straty i dostępnych dla roślin przez dłuższy czas.
Nie do przecenienia jest także rola nawozów naturalnych i międzyplonów. Obornik, gnojowica, gnojówka czy przyorywane międzyplony dostarczają znacznych ilości azotu organicznego, który stopniowo mineralizuje się i staje się dostępny dla zbóż. Odpowiednie włączenie tych źródeł do bilansu nawozowego pozwala ograniczyć zużycie nawozów mineralnych, poprawić strukturę gleby i zwiększyć zawartość próchnica, co w dłuższej perspektywie podnosi żyzność stanowiska.
Monitorowanie plantacji i reagowanie na niedobory azotu
Nawet najlepiej zaplanowane nawożenie może wymagać korekty w trakcie sezonu wegetacyjnego. Monitorowanie stanu plantacji pozwala w porę wychwycić symptomy niedoboru lub nadmiaru azotu i dostosować kolejne dawki. Podstawą jest obserwacja barwy liści, dynamiki wzrostu, krzewistości oraz pojawiania się żółknięcia czy przebarwień na starszych liściach.
Niedobór azotu objawia się zwykle jasnozielonym, a później żółtawym zabarwieniem roślin, szczególnie starszych liści, które stopniowo zasychają. Rośliny są niższe, słabiej się krzewią, tworzą drobniejsze kłosy i mniejszą liczbę ziaren. Nadmierne nawożenie prowadzi natomiast do bardzo ciemnozielonego koloru, bujnego wzrostu wegetatywnego, opóźnionego dojrzewania i większej podatności na wyleganie oraz choroby grzybowe.
Coraz większe znaczenie zyskują metody obiektywnego pomiaru stanu odżywienia, takie jak mierniki chlorofilu, czujniki N-sensor czy obrazowanie z dronów i satelitów. Umożliwiają one zróżnicowanie dawek azotu w obrębie jednego pola, dostosowując ilość nawozu do poszczególnych stref plonowania. Dzięki temu można ograniczyć nawożenie tam, gdzie potencjał jest niski (np. miejsca z płytką glebą), a zwiększyć tam, gdzie rośliny są w stanie wykorzystać wyższe dawki bez ryzyka wylegania.
Najczęstsze błędy w nawożeniu azotowym zbóż i jak ich unikać
Jednym z najpowszechniejszych błędów jest niedostosowanie całkowitej dawki azotu do potencjału stanowiska i warunków pogodowych. Zdarza się, że rolnicy powielają „standardowe” dawki z lat poprzednich, nie uwzględniając np. wyższej zawartości próchnicy, intensywnego nawożenia obornikiem czy wyjątkowo korzystnego przedplonu. W efekcie dochodzi do przenawożenia, wylegania i podwyższonego ryzyka chorób, przy braku proporcjonalnego wzrostu plonu.
Innym częstym problemem jest nieprawidłowy podział dawek – zbyt mała dawka startowa i zbyt duża druga lub trzecia, co prowadzi do nierównomiernego rozwoju łanu i słabego rozkrzewienia. Zdarza się również odwrotna sytuacja: zbyt wysoka pierwsza dawka na plantacjach już dobrze rozkrzewionych jesienią, co powoduje nadmierne zagęszczenie i konieczność silnej regulacji wzrostu. Kluczowe jest więc uważne ocenianie stanu łanu przed każdym kolejnym zabiegiem.
Błędem bywa także ignorowanie roli innych składników pokarmowych. Skupienie się wyłącznie na azocie, przy niedoborze potasu, fosforu czy siarki, prowadzi do nieefektywnego wykorzystania nawozów i większej wrażliwości roślin na stresy środowiskowe. Wreszcie, poważnym zaniedbaniem jest brak uwzględnienia możliwości nawozów naturalnych – w gospodarstwach hodowlanych często wystarczyłoby nieco obniżyć dawki mineralne, gdyby dokładnie policzyć ilość składników wprowadzanych wraz z obornikiem czy gnojowicą.
FAQ – najczęściej zadawane pytania o nawożenie azotowe zbóż
Jak obliczyć optymalną dawkę azotu na pszenicę ozimą?
W praktyce najpierw określa się docelowy plon, np. 8 t/ha dla pszenicy jakościowej. Następnie korzysta się z orientacyjnego zużycia N na 1 tonę ziarna i słomy, np. 25–30 kg N/t. Dla 8 t/ha daje to 200–240 kg N/ha. Od tej wartości odejmujemy dostępny azot z gleby: mineralny (badanie Nmin), z próchnicy oraz z nawozów naturalnych i przedplonu. Pozostałą ilość dzielimy na 2–3 dawki, uwzględniając stan plantacji i ryzyko wylegania.
Czy warto stosować inhibitory ureazy i nitrtyfikacji w nawożeniu zbóż?
Inhibitory ureazy i nitrtyfikacji mogą być korzystne szczególnie na glebach lekkich, wrażliwych na wymywanie, oraz tam, gdzie nawozy stosuje się wcześnie lub w warunkach sprzyjających stratom gazowym. Spowalniają one przemiany azotu w glebie, wydłużając jego dostępność i zmniejszając ryzyko strat. W efekcie częściej obserwuje się bardziej równomierne zaopatrzenie roślin w azot, co ułatwia ograniczenie całkowitej dawki bez utraty plonu.
Jak łączyć nawożenie azotem z regulacją wzrostu i ochroną fungicydową?
Przy wysokich dawkach azotu warto traktować regulację wzrostu i ochronę fungicydową jako jeden, spójny program. Silnie nawożony łan ma tendencję do bujnego wzrostu i większej podatności na choroby, więc zastosowanie regulatora wzrostu w fazie pierwszego–drugiego kolanka oraz zabiegów fungicydowych w terminach T1 i T2 często jest konieczne. Dobierając środki, trzeba brać pod uwagę odmianę, historię pola i faktyczne nasilenie chorób.
Czy zboża mogą pobrać azot z późnych, „awaryjnych” dawek w czasie suszy?
W warunkach silnej suszy zdolność korzeni do pobierania składników z gleby jest ograniczona, nawet jeśli teoretycznie są one dostępne. Późno zastosowane dawki azotu, szczególnie w formie stałej, mogą pozostać na powierzchni gleby i zostać częściowo stracone, zanim pojawią się opady. W takiej sytuacji sens może mieć ostrożne dokarmianie dolistne, ale przy suszy i wysokiej temperaturze rośnie ryzyko przypaleń liści. Decyzje należy podejmować indywidualnie.
Jaką rolę pełni siarka w nawożeniu azotowym zbóż?
Siarka jest niezbędna do syntezy białek, więc jej niedobór ogranicza wykorzystanie azotu, prowadząc do gromadzenia się azotanów w roślinie zamiast pełnego budowania białek. Objawia się to jasnozielonym zabarwieniem młodszych liści, często mylonym z niedoborem azotu. Zastosowanie nawozów azotowo-siarkowych (np. RSM z S, saletrosan) lub oddzielne dokarmianie siarką zwiększa efektywność azotu, poprawia zawartość białka w ziarnie i sprzyja lepszemu wybarwieniu łanu.








