Znaczenie pH gleby w uprawie zbóż

Odpowiednie pH gleby to jeden z najważniejszych, a jednocześnie najczęściej niedocenianych czynników plonowania zbóż. Nawet najlepsza odmiana, precyzyjnie dobrane nawożenie i staranna ochrona roślin nie zrekompensują strat, jakie powoduje zbyt kwaśne lub zbyt zasadowe podłoże. Zrozumienie, jak pH wpływa na przyswajalność składników pokarmowych, aktywność mikroorganizmów glebowych oraz rozwój systemu korzeniowego, pozwala rolnikowi realnie podnieść plon i poprawić jego jakość przy relatywnie niewielkich nakładach.

Podstawy pH gleby i jego znaczenie dla zbóż

pH gleby określa jej odczyn, czyli to, czy jest ona kwaśna, obojętna czy zasadowa. Skala pH ma zakres od 0 do 14, przy czym wartość 7 oznacza odczyn obojętny, wartości poniżej 7 – odczyn kwaśny, a powyżej 7 – zasadowy. Dla większości zbóż najlepsze jest pH w granicach lekko kwaśnych do obojętnych, zwykle 6,0–7,0. W tym przedziale rośliny najefektywniej wykorzystują składniki pokarmowe zawarte w glebie oraz nawozach mineralnych i organicznych.

Dla praktyki rolniczej kluczowe jest zrozumienie, że odczyn gleby nie jest wartością stałą. Z biegiem lat gleba ulega zakwaszeniu wskutek stosowania nawozów azotowych, wymywania kationów zasadowych (wapń, magnez, potas, sód), a także poprzez procesy biologiczne, takie jak mineralizacja resztek organicznych. Dlatego nawet gospodarstwa, które kiedyś miały odpowiedni odczyn, po kilku latach mogą mierzyć się z głęboką zakwaszeniem profilu glebowego.

Optymalny odczyn zwiększa efektywność nawożenia. Przykładowo, przy pH 5,0 roślina może wykorzystać z gleby zaledwie część fosforu, który jest jednym z najdroższych i kluczowych składników. W rezultacie duża część nasypanego nawozu pozostaje dla zbóż praktycznie niedostępna, a koszty poniesione na nawożenie nie przekładają się na spodziewany plon. Właśnie dlatego mówi się, że wapnowanie jest zabiegiem o najwyższej stopie zwrotu w gospodarstwie zbożowym.

Wpływ pH na przyswajalność składników pokarmowych i zdrowotność zbóż

Przyswajalność makroskładników w zależności od odczynu

Każdy składnik pokarmowy ma swój zakres pH, w którym jest najlepiej dostępny dla roślin. W praktyce rolniczej najbardziej interesuje nas zachowanie azotu (N), fosforu (P), potasu (K), magnezu (Mg), wapnia (Ca) oraz siarki (S). Przy odczynie poniżej 5,5 znacząco pogarsza się dostępność fosforu, który przechodzi w formy trudno rozpuszczalne. Ziemniak czy owies jeszcze sobie z tym radzą, ale pszenica czy jęczmień szybko pokazują objawy niedoboru – zahamowanie wzrostu, słaby system korzeniowy, jaśniejsze ubarwienie liści.

Przy zbyt kwaśnym odczynie łatwo o wypłukiwanie kationów zasadowych, w tym magnezu i wapnia. Magnez odpowiada za prawidłowy przebieg fotosyntezy, a jego niedobory skutkują spadkiem zawartości chlorofilu i osłabieniem całej rośliny. Wapń natomiast wzmacnia ściany komórkowe i strukturę gleby, poprawiając jej przepuszczalność i napowietrzenie. Przy niskim pH oba te składniki zostają stopniowo wymywane, a ich miejsce zajmują jony glinu i wodoru, które działają toksycznie na korzenie.

Równie ważne jest zachowanie potasu. Choć jego przyswajalność nie jest tak wyraźnie zależna od pH jak fosforu, to w glebach zakwaszonych rośnie ryzyko jego wymywania, szczególnie na glebach lekkich, piaszczystych. Wtedy intensywne nawożenie potasem nie poprawia sytuacji, jeśli jednocześnie nie zadbamy o korektę odczynu i o odpowiednią zawartość próchnicy.

Mikroskładniki i ryzyko toksyczności

W glebach o bardzo niskim pH, zwłaszcza poniżej 5,0, gwałtownie rośnie rozpuszczalność glinu (Al) i manganu (Mn). Choć mangan jako mikroelement jest potrzebny roślinie w niewielkich ilościach, to przy nadmiernym stężeniu staje się toksyczny, powodując brunatne plamy na liściach i hamowanie wzrostu. Glin natomiast uszkadza włośniki i hamuje rozwój systemu korzeniowego, co sprawia, że zboża mają utrudniony dostęp do wody i składników pokarmowych nawet wtedy, gdy są one obecne w glebie.

Wysokie pH, powyżej 7,5, może z kolei utrudniać roślinom pobieranie cynku, manganu czy żelaza. W praktyce jednak w Polsce, zwłaszcza na glebach zbożowych, znacznie częściej mamy do czynienia z problemem zakwaszenia niż nadmiernej zasadowości. Niemniej, na glebach wapiennych, w rejonach o wysokiej zawartości węglanu wapnia, także warto kontrolować odczyn, aby nie doprowadzić do sytuacji, w której pewne mikroelementy będą dla roślin słabo dostępne.

pH a aktywność mikroorganizmów glebowych

Mikroorganizmy glebowe pełnią kluczową rolę w rozkładzie resztek pożniwnych, mineralizacji materii organicznej i udostępnianiu składników pokarmowych roślinom. Większość pożytecznych bakterii najlepiej funkcjonuje w środowisku o pH zbliżonym do obojętnego. W glebach silnie kwaśnych dominację przejmują organizmy mniej korzystne z punktu widzenia produkcji roślinnej, a procesy rozkładu resztek i budowania stabilnej próchnicy przebiegają wolniej lub są zaburzone.

Przykładowo, bakterie nitryfikacyjne, które przekształcają amonową formę azotu w azotanową, są bardzo wrażliwe na zbyt niski odczyn. W konsekwencji przy silnym zakwaszeniu gleb więcej azotu ulega stratom, a mniej trafia do roślin w formie przyswajalnej. Z kolei korzystne grzyby mikoryzowe, które wspierają system korzeniowy zbóż, także źle znoszą ekstremalnie kwaśne środowisko, co dodatkowo ogranicza możliwość efektywnego pobierania wody i składników pokarmowych.

Odczyn gleby a zdrowotność łanu i reakcja na stres

Rośliny rosnące w odpowiednim odczynie są bardziej odporne na suszę, wyleganie oraz porażenie niektórymi chorobami. Dzieje się tak dlatego, że przy optymalnym pH rozwija się silniejszy system korzeniowy, a struktura gleby jest lepsza – bardziej gruzełkowata, przepuszczalna dla wody i powietrza. Silne korzenie sięgają głębiej, skąd mogą pobierać wodę także w okresach niedoboru opadów. Zboża uprawiane na glebach skrajnie kwaśnych często tworzą płytki system korzeniowy, przez co cierpią szybciej podczas krótkotrwałej suszy.

Niewłaściwy odczyn może także pośrednio sprzyjać rozwojowi chorób podstawy źdźbła oraz zgorzeli siewek. Osłabione rośliny, niedożywione i traktowane toksycznym glinem, gorzej znoszą infekcje grzybowe i wirusowe. Z kolei przy prawidłowym pH łatwiej jest zbudować optymalną obsadę kłosów na metr kwadratowy, co ma bezpośredni wpływ na ostateczny plon. Należy więc patrzeć na odczyn nie tylko przez pryzmat chemii gleby, ale również z punktu widzenia ogólnej kondycji roślin i ich reakcji na stresowe warunki środowiskowe.

Optymalne pH dla poszczególnych zbóż i praktyczne zalecenia dla rolników

Wymagania zbożowe w zależności od gatunku

Poszczególne gatunki zbóż różnią się wrażliwością na odczyn gleby. Najwyższe wymagania ma pszenica, szczególnie pszenica ozima, która najlepiej plonuje przy pH 6,0–7,0. Pszenżyto oraz jęczmień także preferują gleby od lekko kwaśnych do obojętnych, choć nieco lepiej tolerują pH zbliżone do 5,5–6,0 niż pszenica. Żyto i owies uchodzą za gatunki bardziej tolerancyjne na zakwaszenie, dlatego są tradycyjnie uprawiane na glebach słabszych, o niższym odczynie i mniejszej zasobności.

Nie oznacza to jednak, że w przypadku żyta można zupełnie zignorować problem zakwaszenia. Nawet jeśli roślina ta lepiej znosi niskie pH niż inne zboża, to i tak poprawa odczynu w kierunku wartości optymalnych przekłada się na wyższy i bardziej stabilny plon. W praktyce oznacza to, że gospodarstwa specjalizujące się w uprawie żyta czy owsa również powinny regularnie badać glebę i w razie potrzeby stosować odpowiednie wapnowanie.

Jak i kiedy badać pH w polu zbożowym

Rzetelna ocena odczynu zaczyna się od pobrania reprezentatywnych prób gleby. Najlepiej robić to co 4–5 lat, choć przy intensywnej produkcji i wysokich dawkach nawozów azotowych warto skrócić ten okres. Próbki pobiera się z warstwy ornej, zazwyczaj 0–20 cm, z kilkunastu punktów na jednym polu, a następnie miesza, tworząc próbę zbiorczą. Można przesłać ją do stacji chemiczno-rolniczej lub skorzystać z usług prywatnego laboratorium.

Na rynku dostępne są także proste testery glebowe (paskowe czy elektroniczne), które pozwalają rolnikowi szybko sprawdzić pH w wielu miejscach pola. Choć nie zastąpią one szczegółowej analizy laboratoryjnej, stanowią cenne narzędzie orientacyjne, szczególnie gdy podejrzewamy duże zróżnicowanie odczynu w obrębie tego samego pola. Warto takie pomiary uzupełniać obserwacją roślin – ich barwy, wigoru czy objawów niedoborów.

Wapnowanie – podstawowe narzędzie regulacji odczynu

Kiedy wyniki analiz wskazują na zbyt niskie pH, podstawowym zabiegiem jest zastosowanie nawozów wapniowych. Do wyboru są różne formy: wapno tlenkowe, węglanowe, magnezowe, a także granulowane nawozy wapniowe. Wybór odpowiedniego rodzaju zależy od typu gleby, poziomu zakwaszenia, a także zasobności w magnez. Gleby lekkie zdecydowanie lepiej znoszą wapna węglanowe, które działają łagodniej i wolniej, podczas gdy wapna tlenkowe są bardziej agresywne i powinny być stosowane ostrożnie.

Dawkę wapna dobiera się w zależności od aktualnego pH, klasy agronomicznej gleby oraz docelowego odczynu, jaki chcemy uzyskać. Przy silnym zakwaszeniu lepiej rozłożyć wapnowanie na dwie mniejsze dawki, niż jednorazowo zastosować bardzo dużą ilość. Pozwala to uniknąć „szoku” dla gleby i roślin, a także ułatwia dokładne wymieszanie wapna z warstwą orną. Dobrą praktyką jest ustalenie planu odkwaszania na kilka lat, szczególnie na dużych areałach, gdzie nie da się przeprowadzić wszystkiego naraz.

Termin i technika stosowania wapna w uprawie zbóż

Najkorzystniej jest wykonywać wapnowanie przed uprawkami pożniwnymi lub przed orką siewną. W ten sposób wapno zostaje dobrze przemieszane w profilu glebowym, co przyspiesza jego działanie i ułatwia równomierne oddziaływanie na strefę korzeniową zbóż. W przypadku zbóż ozimych optymalnym terminem jest późne lato lub wczesna jesień, tak aby gleba zdążyła zareagować przed siewem. Wapnowanie bezpośrednio przed samym siewem nie jest zalecane, ponieważ może prowadzić do zaburzeń w kiełkowaniu, zwłaszcza przy użyciu form tlenkowych.

Wapno warto możliwie równomiernie rozsiać, korzystając z rozsiewaczy o sprawdzonej dokładności. Szczególną uwagę trzeba zwrócić na działki, na których występują wyraźne różnice w ukształtowaniu terenu, typie gleby czy historii nawożenia. Jeśli gospodarstwo ma dostęp do map glebowych lub korzysta z systemów rolnictwa precyzyjnego, można z powodzeniem wdrożyć zmienne dawki wapna w zależności od potrzeb poszczególnych fragmentów pola. Pozwala to zoptymalizować koszty i uniknąć zarówno niedoborów, jak i nadmiernej zasadowości w niektórych częściach.

Połączenie odkwaszania z nawożeniem i zmianowaniem

Regulacja pH nie powinna być traktowana w oderwaniu od całej strategii nawożenia. Zbyt niskie pH nie tylko obniża skuteczność nawozów mineralnych, ale także wpływa na wykorzystanie obornika, gnojowicy czy nawozów naturalnych. Na glebach zakwaszonych znacznie częściej obserwuje się straty azotu i gorsze wykorzystanie fosforu z nawozów organicznych. Dlatego w dobrze prowadzonej gospodarce nawozowej kalkulację dawek azotu, fosforu i potasu należy zawsze poprzedzać oceną odczynu i ewentualnym planem wapnowania.

Warto także powiązać odkwaszanie ze zmianowaniem. Wprowadzanie do płodozmianu roślin motylkowatych, mieszanek poplonowych z dużym udziałem roślin głęboko korzeniących się, sprzyja poprawie struktury gleby i lepszemu rozprowadzeniu wapnia w profilu. Resztki po tych roślinach wzbogacają glebę w materię organiczną, co poprawia jej pojemność wodną i sorpcyjną, a tym samym stabilizuje działanie wapnowania. Zboża uprawiane po dobrym przedplonie na glebie o uregulowanym pH lepiej startują wiosną i lepiej wykorzystują nawożenie, co widać w wyrównaniu łanu i większej liczbie kłosów.

Najczęstsze błędy przy regulacji pH i praktyczne wskazówki polowe

Ignorowanie różnic w obrębie jednego pola

Jednym z najpoważniejszych błędów jest traktowanie całego pola jako jednorodnego pod względem odczynu. W praktyce nawet na kilkuhektarowej działce mogą występować duże różnice wynikające z ukształtowania terenu, historii nawożenia, rodzaju podglebia czy obecności lokalnych stref stagnacji wody. Efektem jest sytuacja, w której w jednym miejscu pH spada poniżej 5,0, a w innym utrzymuje się bliżej obojętnego. Zboże reaguje na to nierównomiernością wzrostu, co z powietrza jest wyraźnie widoczne jako „plamy” o różnej barwie i wysokości.

Aby temu przeciwdziałać, warto dzielić duże pola na mniejsze jednostki próbne i osobno analizować ich odczyn. Tam, gdzie to możliwe, dobrze jest oprzeć się na mapach glebowych lub nawet na własnych obserwacjach z kilku lat – miejscach, gdzie co roku pojawiają się słabsze fragmenty łanu, częściej występują zachwaszczenia czy zachwiania w dojrzewaniu. Takie „problematyczne” strefy często pokrywają się z glebami silniej zakwaszonymi lub bardziej podatnymi na wymywanie kationów zasadowych.

Stosowanie niewłaściwego rodzaju wapna do typu gleby

Nie każde wapno nadaje się do każdej gleby. Gleby lekkie, piaszczyste, o małej pojemności sorpcyjnej, reagują znacznie silniej na te same dawki wapna niż gleby ciężkie, ilaste. Zastosowanie na nich dużych ilości wapna tlenkowego może spowodować nagły wzrost pH w wierzchniej warstwie, co tymczasowo pogorszy warunki dla kiełkowania i rozwoju młodych roślin. Dlatego na takich glebach bezpieczniej jest używać wapna węglanowego, działającego wolniej, ale równomierniej.

Innym błędem jest pomijanie faktu, że część gleb cierpi nie tylko na brak wapnia, ale również magnezu. W takich sytuacjach zdecydowanie lepiej sprawdzają się nawozy wapniowo-magnezowe, które jednocześnie odkwaszają i uzupełniają niedobory tego ważnego składnika. Brak magnezu na glebach o uregulowanym pH jest równie niekorzystny, jak zakwaszenie, dlatego warto w analizie gleby uwzględnić także jego zawartość i odpowiednio dobrać typ nawozu.

Jednorazowe „szokowe” wapnowanie zamiast systematycznej korekty

W wielu gospodarstwach przez lata nie wykonuje się zabiegów odkwaszania, po czym po serii słabszych plonów decyduje się na jednorazowe, bardzo wysokie dawki wapna. Takie podejście rzadko przynosi oczekiwane efekty. Gleba nie jest w stanie w krótkim czasie przetworzyć tak dużej ilości wapnia, a plonowanie zbóż poprawia się nieznacznie lub dopiero po kilku latach. Zdecydowanie lepsze rezultaty daje konsekwentna, rozłożona w czasie korekta, poprzedzona regularnymi analizami.

Systematyczne utrzymywanie pH w przedziale optymalnym jest też tańsze, ponieważ wymaga mniejszych dawek i pozwala lepiej planować logistykę rozsiewu wapna. W połączeniu z racjonalnym nawożeniem azotowym i wprowadzaniem nawozów naturalnych, dobre gospodarowanie odczynem łagodzi skutki zmiennych warunków pogodowych, co ma szczególne znaczenie przy coraz częstszych okresach suszy i intensywnych opadów.

Bagatelizowanie roli próchnicy i struktury gleby

Choć wapnowanie jest głównym narzędziem regulacji pH, nie można zapominać o znaczeniu próchnicy i struktury gleby. Bogata w materię organiczną gleba lepiej buforuje zmiany odczynu, a koloidy próchniczne wiążą kationy wapnia, magnezu i potasu, chroniąc je przed szybkim wymywaniem. Wprowadzanie resztek pożniwnych, międzyplonów, obornika oraz stosowanie uproszczonej uprawy gleby pomaga budować stabilny system glebowy, w którym wahania pH są mniejsze i wolniejsze.

Na glebach zbożowych, często intensywnie uprawianych, łatwo dochodzi do degradacji struktury, zagęszczenia podeszwy płużnej i spadku zawartości próchnicy. W takiej sytuacji nawet dobre pH nie gwarantuje wysokiego plonowania, ponieważ rośliny mają fizyczne trudności z wytworzeniem głębokiego systemu korzeniowego. Dlatego działania ukierunkowane na poprawę odczynu powinny iść w parze z zabiegami strukturotwórczymi, takimi jak głęboszowanie, wprowadzanie poplonów czy ograniczenie liczby przejazdów ciężkich maszyn.

Praktyczne wskazówki: jak wykorzystać wiedzę o pH w planowaniu upraw zbóż

  • Przed założeniem nowej plantacji pszenicy ozimej zawsze sprawdź odczyn – gatunek ten jest wyjątkowo wrażliwy na kwaśne gleby.
  • Na glebach o pH poniżej 5,0 rozważ wprowadzenie do płodozmianu bardziej tolerancyjnych gatunków (żyto, owies) oraz roślin poprawiających strukturę gleby w okresie odkwaszania.
  • Łącz wapnowanie z działaniami zwiększającymi zawartość próchnicy – każda tona materii organicznej w glebie to lepsza pojemność sorpcyjna i stabilniejsze pH.
  • Unikaj stosowania wysokich dawek nawozów azotowych (zwłaszcza w formie amonowej) na glebach już zakwaszonych bez wcześniejszej korekty odczynu.
  • Wykorzystuj lokalne obserwacje łanu, zdjęcia z drona i dane z kombajnu (mapy plonu), by identyfikować strefy problemowe i precyzyjnie planować nawożenie wapnem.

FAQ – Najczęściej zadawane pytania o pH gleby w uprawie zbóż

Czy warto wapnować, jeśli plony są „w miarę” zadowalające?

Jeżeli analizy wskazują na zbyt niskie pH, wapnowanie opłaca się niemal zawsze, nawet gdy plony są na pierwszy rzut oka akceptowalne. Niskie pH ogranicza wykorzystanie fosforu i innych składników pokarmowych, przez co ponoszone nakłady nawozowe nie przekładają się w pełni na wynik. Po regulacji odczynu rośliny lepiej wykorzystują nawozy, poprawia się ich odporność na suszę i choroby. W praktyce często dopiero po kilku latach od systematycznego odkwaszania rolnik widzi, że wcześniej „zadowalający” plon był w rzeczywistości poniżej potencjału pola.

Jak często powinno się badać pH gleby w gospodarstwie zbożowym?

W większości gospodarstw wystarczy wykonywać badanie pH co 4–5 lat, ale przy intensywnym nawożeniu azotem i częstych zbiorach słomy warto skrócić ten okres do 3 lat. Azot w formie amonowej przyspiesza zakwaszanie, a usuwanie słomy z pola ogranicza powrót kationów zasadowych. Częstsze badania pozwalają wychwycić moment, gdy pH zaczyna spadać, i zareagować mniejszą, tańszą dawką wapna, zamiast czekać na poważne zakwaszenie. W gospodarstwach stosujących rolnictwo precyzyjne sensowne jest też lokalne, częstsze próbkowanie w strefach problemowych.

Czy można łączyć wapnowanie z nawożeniem fosforem i potasem?

Technicznie da się rozsiać wapno oraz nawozy fosforowe i potasowe w podobnym okresie, ale należy unikać ich bezpośredniego wymieszania w jednym przejeździe. Zbyt bliskie sąsiedztwo świeżo zastosowanego wapna i fosforu może sprzyjać tworzeniu się trudniej dostępnych związków. Najlepiej jest najpierw rozsiać wapno, wykonać uprawkę mieszającą, a dopiero potem wysiać nawozy PK i znów doprawić glebę pod siew. W płodozmianach o dużym udziale zbóż warto planować wapnowanie tak, by najwięcej zyskały gatunki bardziej wrażliwe, jak pszenica czy jęczmień.

Co robić, gdy część pola jest bardzo kwaśna, a część ma pH prawidłowe?

W takiej sytuacji kluczowe jest zróżnicowanie dawek wapna. Jeśli dysponujemy rozsiewaczem współpracującym z systemem zmiennego dawkowania, można precyzyjnie dostosować ilość nawozu do potrzeb poszczególnych stref. Przy prostszych maszynach warto przynajmniej wydzielić najbardziej zakwaszone fragmenty i potraktować je osobno wyższą dawką. Dobrą praktyką jest także zmiana intensywności uprawy: na fragmentach bardzo kwaśnych wprowadzenie żyta lub owsa oraz poplonów strukturotwórczych do czasu, aż odczyn zostanie podniesiony do bezpiecznego poziomu.

Czy nadmierne wapnowanie może zaszkodzić zbożom?

Tak, zbyt wysokie pH jest równie niekorzystne jak zbyt niskie, choć w polskich warunkach rzadziej spotykane. Przekroczenie optymalnego przedziału może ograniczyć dostępność niektórych mikroelementów, np. manganu, żelaza czy cynku, co objawia się chlorozy na młodych liściach. Ponadto przy bardzo wysokim pH łatwiej o wystąpienie nierównowagi jonowej między wapniem, magnezem i potasem. Dlatego dawki wapna trzeba zawsze ustalać na podstawie aktualnych badań gleby, a po intensywnym odkwaszaniu co kilka lat kontrolować, czy pH nie przesuwa się zbyt mocno w stronę zasadową.

Powiązane artykuły

Pszenżyto ozime – zalety w gospodarstwach mieszanych

Pszenżyto ozime od lat zyskuje znaczenie w gospodarstwach mieszanych, gdzie łączy się produkcję roślinną z chowem zwierząt. To zboże, powstałe z krzyżowania pszenicy i żyta, łączy w sobie wysoką wartość paszową z dużą odpornością na niesprzyjające warunki. W praktyce oznacza to stabilny plon, dobre wykorzystanie słabszych gleb oraz tańsze żywienie zwierząt. Umiejętne wkomponowanie pszenżyta w strukturę zasiewów pozwala poprawić opłacalność…

Jak obliczyć opłacalność produkcji kukurydzy

Obliczenie realnej opłacalności produkcji kukurydzy to dziś jedno z kluczowych zadań gospodarstwa nastawionego na zysk. Same wysokie plony nie gwarantują sukcesu – równie ważne jest, by znać każdą złotówkę włożoną w hektar oraz umieć powiązać ją z uzyskanym wynikiem. Starannie przygotowany rachunek kosztów pozwala podjąć racjonalne decyzje: czy zwiększać areał, intensyfikować nawożenie, zainwestować w nawadnianie, a może ograniczyć wydatki i…

Ciekawostki rolnicze

Najdroższy pług obrotowy na rynku

Najdroższy pług obrotowy na rynku

Największe plantacje jabłoni w Chinach

Największe plantacje jabłoni w Chinach

Rekordowa wydajność soi z hektara

Rekordowa wydajność soi z hektara

Największe farmy bydła w Argentynie

Największe farmy bydła w Argentynie

Gdzie uprawia się najwięcej czosnku?

Gdzie uprawia się najwięcej czosnku?

Najdroższa ładowarka teleskopowa w rolnictwie

Najdroższa ładowarka teleskopowa w rolnictwie