Wpływ nawożenia dolistnego mocznikiem na białko

Nawożenie dolistne mocznikiem jest jednym z najskuteczniejszych sposobów podnoszenia zawartości białka w ziarnie zbóż przy relatywnie niskich nakładach. W wielu gospodarstwach to właśnie ostatnie zabiegi dolistne decydują, czy pszenica, pszenżyto czy jęczmień trafią na rynek konsumpcyjny, paszowy czy jakościowy. Poniższy tekst w praktyczny sposób omawia mechanizm działania mocznika, terminy i dawki zabiegów, łączenie z innymi nawozami i środkami, a także typowe błędy, których warto unikać.

Znaczenie białka w ziarniakach i rola azotu z mocznika

Białko w ziarnie zbóż to nie tylko parametr jakościowy z punktu widzenia młyna czy piekarni. To również wskaźnik efektywności całej technologii uprawy. Im lepiej roślina zaopatrzona jest w azot w końcowej fazie wegetacji, tym wyższa szansa na odpowiedni poziom białka, glutenu czy lizyny w przypadku zbóż paszowych. Dolistny mocznik pozwala bardzo precyzyjnie dostarczyć azot w okresie, kiedy system korzeniowy często ogranicza pobieranie składników z gleby.

Zawartość białka ma bezpośrednie przełożenie na:

  • cenę skupu pszenicy konsumpcyjnej i jakościowej,
  • wartość paszową ziarna jęczmienia, pszenżyta i owsa,
  • stabilność i wydajność wypiekową mąki,
  • możliwości sprzedaży ziarna do bardziej wymagających odbiorców.

Nawet bardzo dobre plony nie zawsze idą w parze z wysokim białkiem. Przy intensywnym nawożeniu doglebowym azot jest silnie „rozcieńczany” przez duży plon, szczególnie w latach wilgotnych. Właśnie wtedy dolistne dokarmianie mocznikiem, zastosowane w odpowiednim terminie, jest w stanie skorygować niedobory azotu w ziarnie i podnieść udział frakcji białkowych.

Jak działa nawożenie dolistne mocznikiem – mechanizm i praktyka

Wnikanie mocznika przez liść i kłos

Mocznik jest jedną z najlepiej przyswajalnych form azotu w zabiegach dolistnych. Dzięki małej cząsteczce i obojętnemu odczynowi roztworu przenika on stosunkowo szybko przez kutykulę liści oraz powierzchnię kłosa. Po wniknięciu do tkanek roślinnych rozkładany jest do jonów amonowych, które włączane są w syntezę aminokwasów, a następnie białek zapasowych w ziarnie.

Nawożenie dolistne nie zastępuje nawożenia doglebowego, ale je uzupełnia w fazie, gdy system korzeniowy jest już starszy i mniej efektywny, a roślina zaczyna kierować większość składników pokarmowych do dojrzewającego ziarna. Dlatego kluczem jest właściwy termin i powiązanie zabiegu dolistnego z wcześniejszym programem nawożenia.

Wpływ na zawartość białka i strukturę plonu

Azot dostarczony mocznikiem w okresie nalewania ziarna wpływa przede wszystkim na:

  • zwiększenie zawartości białka ogólnego w ziarnie,
  • wzrost udziału frakcji glutenowych w pszenicy,
  • poprawę wartości paszowej w zbożach paszowych,
  • często nieznaczne podniesienie MTZ (masy tysiąca ziaren),
  • lepsze „dociągnięcie” parametrów jakościowych przy wysokich plonach.

Warto podkreślić, że dolistny azot jest znacznie szybciej dostępny niż z nawozów doglebowych. Efekt wzrostu białka widoczny jest nawet przy pojedynczym zabiegu, jednak najlepsze rezultaty osiąga się, gdy jest on elementem przemyślanej strategii, a nie desperacką próbą ratowania niskiego białka na ostatnią chwilę.

Formy mocznika i jakość wody

Do zabiegów dolistnych stosuje się najczęściej krystaliczny mocznik o wysokiej czystości, rozpuszczany w wodzie bezpośrednio przed opryskiem. Bardzo ważna jest jakość wody: zbyt twarda lub zanieczyszczona może powodować wytrącanie się osadów, blokować dysze lub obniżać skuteczność zabiegu. W praktyce woda o umiarkowanej twardości i temperaturze 15–25°C zapewnia szybkie i pełne rozpuszczenie mocznika.

Jeżeli woda w gospodarstwie jest bardzo twarda, warto rozważyć użycie kondycjonerów wody lub przynajmniej przygotowanie roztworu nieco wcześniej i dokładne mieszanie cieczy roboczej. Unika się w ten sposób nierozpuszczonych kryształków mogących poparzyć liście lub zapchać rozpylacze.

Terminy i dawki dolistnego mocznika w zbożach

Kluczowe fazy rozwojowe dla białka

W zbożach ozimych decydujące o zawartości białka są fazy od pełni kłoszenia (BBCH 55–59) do początku dojrzałości mlecznej (BBCH 71). W tym okresie ziarno intensywnie gromadzi azot i inne składniki. Wcześniejsze zabiegi dolistne (strzelanie w źdźbło, liść flagowy) bardziej wpływają na ogólną kondycję roślin i potencjał plonowania, późniejsze – już stricte na białko.

W praktyce pszenicy ozimej stosuje się najczęściej 1–2 zabiegi dolistne mocznikiem:

  • pierwszy: liść flagowy – liść podflagowy,
  • drugi: pełnia kłoszenia – początek kwitnienia,
  • ewentualnie trzeci: wczesne nalewanie ziarna (tylko doświadczalnie i przy zachowaniu niskich stężeń).

Standardowe dawki i stężenia

Typowe dawki mocznika w zabiegach dolistnych kształtują się następująco:

  • 5–10 kg mocznika/ha w początkowych fazach (strzelanie w źdźbło),
  • 8–15 kg/ha w fazie liścia flagowego,
  • 5–10 kg/ha w okresie kłoszenia i nalewania ziarna.

Bardzo istotne jest stężenie mocznika w cieczy roboczej. Bezpieczne zakresy to zazwyczaj 5–10% (5–10 kg mocznika w 100 l wody). Wrażliwe fazy, wysokie temperatury oraz rośliny osłabione wymagają niższych stężeń, bliżej 5%. Przy większych stężeniach rośnie ryzyko uszkodzeń liści i kłosów, szczególnie w warunkach suszy lub silnego nasłonecznienia.

Dostosowanie dawek do warunków polowych

Wysokość dawki i liczba zabiegów powinna wynikać z oceny łanu oraz historii nawożenia doglebowego. W praktyce można wyróżnić trzy sytuacje:

  • łan intensywny, dobrze nawożony, wysoki potencjał plonu – zabiegi dolistne głównie „dociągają” białko (1–2 opryski),
  • łan umiarkowanie nawożony, średni potencjał plonu – mocznik dolistny poprawia zarówno białko, jak i wielkość plonu,
  • łan słaby, zaniedbany, niedobory azotu – efektywność dolistnego azotu może być ograniczona, bo roślina nadrabia przede wszystkim masę wegetatywną.

Nie ma sensu przesadzać z dawkami dolistnego azotu, gdy zawartość białka już jest wysoka, a rynek nie premiuje dodatkowo wyższych parametrów. Znacznie bezpieczniej jest zastosować dwie mniejsze dawki niż jedną dużą – zmniejsza to ryzyko fitotoksyczności i pozwala lepiej dopasować zabieg do przebiegu pogody.

Łączenie mocznika z siarką, mikroelementami i środkami ochrony

Rola siarki w budowie białka

Siarka jest niezbędna do syntezy aminokwasów siarkowych (metionina, cysteina), a jej niedobór często ogranicza wykorzystanie azotu. W praktyce oznacza to, że przy niskiej zawartości siarki w glebie sama wysoka dawka azotu – także dolistnego – nie przełoży się w pełni na wzrost białka. Dlatego bardzo często łączy się mocznik z dolistnymi nawozami zawierającymi siarkę lub wcześniej stosuje siarczan amonu czy nawozy wieloskładnikowe z tym pierwiastkiem.

Łączenie mocznika z nawozami siarkowymi w jednym zabiegu jest możliwe, wymaga jednak wcześniejszej próby mieszania i sprawdzenia reakcji roztworu. Nadmierne zagęszczenie soli w cieczy roboczej zwiększa ryzyko poparzeń, szczególnie na pszenicy i jęczmieniu.

Mikroelementy ważne dla jakości ziarna

Obok azotu i siarki dużą rolę w kształtowaniu jakości ziarna odgrywają mikroelementy, zwłaszcza mangan, cynk i miedź. Ich obecność wpływa na aktywność enzymów odpowiedzialnych m.in. za gospodarkę azotową i węglowodanową rośliny. W wielu gospodarstwach mocznik stosuje się równocześnie z dolistnymi nawozami mikroelementowymi, co pozwala ograniczyć liczbę przejazdów opryskiwaczem.

Łącząc mocznik z mikroelementami, należy przestrzegać kilku zasad:

  • najpierw rozpuścić mocznik, dopiero potem dodawać koncentraty mikroelementowe,
  • unikać maksymalnych stężeń obu komponentów jednocześnie,
  • zawsze wykonać próbę w małym naczyniu przed wlaniem nawozu do zbiornika.

Mieszanie z fungicydami i regulatorami wzrostu

W praktyce rolniczej mocznik dolistny często podaje się razem z fungicydami, insektycydami czy regulatorami wzrostu, szczególnie w fazie liścia flagowego. Takie rozwiązanie jest ekonomiczne, ale wymaga ostrożności. Nie wszystkie środki chemiczne dobrze znoszą dodatek mocznika, a rośliny mogą być bardziej podatne na uszkodzenia, gdy łączy się kilka „mocnych” produktów w jednym zabiegu.

Wskazówki praktyczne:

  • sprawdzić etykiety środków pod kątem możliwości mieszania,
  • unikać łączenia wysokich dawek mocznika z regulatorami w stresowych warunkach (susza, zimno),
  • zwrócić uwagę na odczyn cieczy – skrajne pH może zwiększać fitotoksyczność.

Najbezpieczniej stosować umiarkowane dawki mocznika przy zabiegach ochronnych i, w miarę możliwości, rozdzielać zabiegi o najwyższym ryzyku uszkodzeń na osobne przejazdy. Dotyczy to zwłaszcza późnych oprysków w wysokiej temperaturze.

Warunki pogodowe i technika oprysku

Temperatura, nasłonecznienie i wilgotność

Skuteczność nawożenia dolistnego mocznikiem i ryzyko uszkodzeń roślin silnie zależą od pogody w dniu zabiegu. Najkorzystniejsze warunki to:

  • temperatura 10–20°C,
  • zachmurzenie lub lekkie słońce, bez silnego nasłonecznienia,
  • brak wiatru lub słaby wiatr,
  • wilgotne powietrze, np. po deszczu lub wczesnym rankiem.

Oprysk w pełnym słońcu i przy wysokiej temperaturze (powyżej 25°C) zwiększa parowanie cieczy, podnosi lokalnie stężenie soli na powierzchni liści i powoduje przypalenia. Z kolei zabiegi na rośliny mokre od rosy lub po opadach mogą prowadzić do spływania roztworu i nierównomiernego pokrycia łanu.

Drobne i średnie krople – równomierne pokrycie

Technika oprysku ma tu równie duże znaczenie jak sama dawka nawozu. W przypadku mocznika dolistnego wskazane jest stosowanie rozpylaczy dających drobne lub średnie krople, które umożliwiają równomierne rozprowadzenie roztworu na liściach i kłosie. Zbyt duże krople sprzyjają spływaniu nawozu i gorszemu wykorzystaniu azotu.

Należy dostosować ciśnienie i prędkość jazdy opryskiwacza tak, aby uzyskać równomierny rozkład cieczy na całej szerokości belki. Przy mieszaninach z fungicydami trzeba znaleźć kompromis między wymogami ochrony roślin a optymalnym pokryciem dla nawozu dolistnego.

Bezpieczeństwo operatora i sprzętu

Chociaż mocznik jest uważany za nawóz stosunkowo bezpieczny, warto zachować podstawowe zasady BHP. Kontakt skoncentrowanego roztworu z oczami lub skórą może powodować podrażnienia, a pył z granulatu – dyskomfort przy dłuższym wdychaniu. Podczas przygotowania cieczy roboczej dobrze jest używać rękawic, okularów ochronnych i unikać bezpośredniego wdychania pyłu czy aerozolu.

Sam opryskiwacz powinien być dokładnie wypłukany po zabiegu, szczególnie jeśli w kolejnych dniach będzie używany do innych środków chemicznych. Osady mocznika i innych nawozów mogą przyspieszać korozję niektórych elementów metalowych i zaklejać dysze.

Typowe błędy przy nawożeniu dolistnym mocznikiem

Zbyt wysokie stężenia i dawki jednorazowe

Najczęstszym błędem jest przekraczanie bezpiecznych stężeń w cieczy roboczej w nadziei na „szybszy” efekt. Niestety, powyżej pewnego poziomu roślina nie jest w stanie efektywnie pobrać dodatkowego azotu, a jedynym skutkiem są uszkodzenia liści i kłosa. Szczególnie groźne są wysokie stężenia mocznika na pszenicy miękkiej i jęczmieniu browarnym.

Bezpieczniejszą strategią jest zastosowanie dwóch oprysków w niższym stężeniu niż jednego agresywnego zabiegu. Pozwala to roślinie lepiej wykorzystać każdy kilogram azotu i zmniejsza stres spowodowany „szokiem solnym” na powierzchni tkanek.

Nieodpowiedni termin – za późno lub za wcześnie

Drugi poważny błąd to wykonywanie zabiegu w niewłaściwej fazie. Zbyt wczesny oprysk (np. w fazie krzewienia) wpłynie raczej na rozwój wegetatywny roślin niż na białko w ziarnie. Zbyt późny – po zakończeniu intensywnego nalewania – daje minimalny efekt jakościowy, a może zwiększać ryzyko przekroczenia dopuszczalnych pozostałości azotu w ziarnie przy bardzo wysokich dawkach.

Dlatego warto dokładnie obserwować łan i korzystać z opisów faz BBCH. Praktycznym wyznacznikiem jest moment, gdy ziarno jest w dojrzałości mlecznej – po przełamaniu ziarniaka wypływa biały płyn, ale tkanka nie jest już wodnista jak w dojrzałości wodnej.

Ignorowanie bilansu azotu w całej technologii

Kolejnym błędem jest traktowanie dolistnego mocznika jako „cudu”, który naprawi każde zaniedbanie w nawożeniu doglebowym. Jeżeli dawki azotu z gleby były zbyt niskie, a roślina przez większość wegetacji cierpiała na niedobór, to nawet najbardziej precyzyjny zabieg dolistny nie podniesie białka do poziomu pszenicy jakościowej. W takich sytuacjach mocznik dolistny jest jedynie uzupełnieniem, a nie środkiem magicznym.

Dlatego w planowaniu nawożenia najpierw należy zadbać o podstawę – odpowiednią dawkę azotu doglebowego, siarki i innych składników, a dopiero potem szlifować jakość zabiegami dolistnymi. Tylko takie podejście gwarantuje stabilne wyniki w różnych latach.

Praktyczne wskazówki dla różnych gatunków zbóż

Pszenica ozima

Pszenica jest zbożem najbardziej wrażliwym na niedobór białka i jednocześnie najsilniej premiowanym cenowo za wysokie parametry jakościowe. W przypadku odmian chlebowych i jakościowych dolistny mocznik to standardowy element technologii. Zalecane praktyki:

  • 1–2 zabiegi dolistne w dawce 8–12 kg/ha w fazie liścia flagowego i kłoszenia,
  • łączenie z mikroelementami (miedź, mangan, cynk) przy pierwszym zabiegu,
  • uwzględnienie warunków pogodowych – szczególna ostrożność w upały.

Przy wysokich planowanych plonach (8–10 t/ha) warto rozważyć dodatkową porcję azotu doglebowego w formie „trzeciej dawki”, a dolistny mocznik traktować jako uzupełnienie, nie jako główne źródło azotu w końcowej fazie.

Pszenżyto i żyto

Pszenżyto reaguje na dolistny mocznik podobnie do pszenicy, choć zwykle oczekiwania jakościowe rynku są nieco niższe. Żyto natomiast, szczególnie hybrydowe, jest bardziej tolerancyjne na niższe białko, ale przy produkcji ziarna na paszę czy do przemysłu wysokie białko bywa istotne.

W obu gatunkach standardem są 1–2 opryski w dawce 5–10 kg mocznika/ha. Ważne jest, aby nie przesadzać ze stężeniem roztworu, szczególnie w rejonach z częstymi wiatrami i silną operacją słoneczną, gdzie pojawia się większe ryzyko przypaleń. W pszenżycie dobre rezultaty daje łączenie mocznika z siarką i manganem.

Jęczmień i owies

W jęczmieniu browarnym temat dolistnego azotu jest bardziej delikatny, ponieważ branża piwowarska często wymaga niższej zawartości białka, aby uzyskać odpowiednią ekstraktywność słodu. W takich przypadkach dolistny mocznik stosuje się bardzo ostrożnie lub wcale. Co innego jęczmień paszowy – tu wyższe białko może być atutem, zwłaszcza w żywieniu trzody i drobiu.

Owies z kolei reaguje dobrze na dolistne dokarmianie azotem, jednak przy zbyt wysokich dawkach rośnie ryzyko nadmiernego wylegania i zbyt późnego dojrzewania. Bezpieczne są dawki 5–8 kg mocznika/ha w jednej lub dwóch aplikacjach, najlepiej w połączeniu z mikroelementami.

Ekonomika zabiegu i opłacalność dla gospodarstwa

Koszt dawki a zysk z wyższego białka

Opłacalność dolistnego nawożenia mocznikiem zależy od różnicy cen między zbożem o standardowym a podwyższonym białku, a także od kosztu samego nawozu i wykonania zabiegu. W wielu latach różnica cen pszenicy konsumpcyjnej i jakościowej przewyższa koszt pojedynczego oprysku, co sprawia, że zabieg jest ekonomicznie uzasadniony.

W praktyce można przyjąć, że jeden dobrze wykonany zabieg dolistny jest w stanie podnieść zawartość białka o 0,5–1,0 punktu procentowego, choć dokładny efekt zależy od stanu łanu i przebiegu pogody. Przy cenach nawozów na umiarkowanym poziomie dolistny mocznik często jest jedną z tańszych metod poprawy parametrów jakościowych.

Ryzyko i zmienność efektu między latami

Mimo licznych zalet, trzeba brać pod uwagę zmienność skuteczności nawożenia dolistnego między sezonami. W latach z suszą w fazie nalewania ziarna roślina może ograniczyć transport azotu do kłosa, a efekt zabiegu będzie słabszy. Z kolei przy bardzo chłodnym maju i czerwcu tempo przemian azotu może być mniejsze, co opóźnia widoczny efekt podniesienia białka.

Warto zatem oceniać dolistne dokarmianie w perspektywie kilku lat, a nie tylko jednego sezonu. Uśrednione wyniki z 3–5 sezonów dają dopiero pełen obraz opłacalności i stabilności tej technologii w konkretnym gospodarstwie i lokalnych warunkach glebowo–klimatycznych.

Najważniejsze zasady dla praktyka

Aby nawożenie dolistne mocznikiem realnie i bezpiecznie zwiększało zawartość białka w zbożach, warto zapamiętać kilka kluczowych reguł:

  • nie zastępuje ono nawożenia doglebowego, a jedynie je uzupełnia,
  • największy wpływ na białko ma zabieg w okresie kłoszenia i nalewania ziarna,
  • lepiej zastosować dwie mniejsze dawki niż jedną dużą,
  • bezpieczne stężenia to zazwyczaj 5–10% w cieczy roboczej,
  • zawsze warto łączyć mocznik z siarką i mikroelementami, jeśli ich braki są potwierdzone,
  • należy ściśle dostosować termin oprysku do fazy rozwojowej i pogody.

Dobrze zaplanowane i wykonane nawożenie dolistne mocznikiem stanowi ważny element nowoczesnej technologii uprawy zbóż jakościowych. Pozwala ono zwiększyć konkurencyjność gospodarstwa na rynku zbożowym, ograniczyć zmienność parametrów ziarna między latami i lepiej wykorzystać potencjał plonowania odmian.

FAQ – najczęściej zadawane pytania

Czy dolistne nawożenie mocznikiem może zastąpić trzecią dawkę azotu doglebowego?

Dolistne nawożenie mocznikiem nie powinno być traktowane jako pełny zamiennik trzeciej dawki azotu z gleby. Ilości azotu, które można bezpiecznie podać dolistnie, są znacznie niższe niż przy nawożeniu doglebowym. Oprysk działa jak precyzyjna „korekta” zawartości białka, natomiast nie jest w stanie w pełni zbudować wysokiego plonu. Najlepsze efekty uzyskuje się, gdy trzecia dawka doglebowa zapewnia bazę, a dolistny mocznik jedynie ją uzupełnia.

Jak uniknąć przypaleń liści i kłosów po zastosowaniu mocznika?

Aby zminimalizować ryzyko przypaleń, należy stosować umiarkowane stężenia (5–8%), opryskiwać w chłodniejszych porach dnia przy braku silnego słońca, unikać zabiegów w czasie suszy i stresu roślin, a także nie łączyć wysokich dawek mocznika z agresywnymi środkami ochrony. Ważne jest też dokładne rozpuszczenie nawozu i dobór odpowiednich rozpylaczy, które zapewnią równomierne pokrycie, bez tworzenia dużych kropli i zacieków.

Czy można stosować dolistny mocznik na zboża w fazie silnego porażenia chorobami?

W łanach silnie porażonych chorobami, zwłaszcza liści, efektywność dolistnego mocznika jest ograniczona, ponieważ uszkodzona tkanka słabiej pobiera i transportuje składniki. W takich sytuacjach priorytetem jest skuteczna ochrona fungicydowa i ograniczenie rozwoju choroby. Dopiero po ustabilizowaniu stanu łanu warto rozważyć zabieg dolistny, najlepiej w połączeniu z mikroelementami. Należy przy tym unikać wysokich dawek, aby dodatkowo nie stresować osłabionych roślin.

Czy łączenie mocznika z herbicydami jest bezpieczne dla zbóż?

Łączenie mocznika z herbicydami wymaga dużej ostrożności. Wiele środków chwastobójczych już samo w sobie stanowi silny czynnik stresowy dla roślin uprawnych, a dodatek nawozu może ten stres nasilić, prowadząc do przejściowego zahamowania wzrostu lub uszkodzeń liści. Jeśli etykieta herbicydu nie dopuszcza wyraźnie łączenia z nawozami azotowymi, lepiej rozdzielić zabiegi w czasie. W praktyce bezpieczniej jest stosować mocznik kilka dni po herbicydzie, gdy rośliny zregenerują się po odchwaszczaniu.

Jak ocenić, czy zabieg dolistny rzeczywiście poprawił białko w ziarnie?

Najbardziej wiarygodną oceną jest analiza laboratoryjna próbek ziarna pobranych z pola, gdzie stosowano dolistny mocznik, oraz z powierzchni kontrolnej bez zabiegu. Warto wydzielić pas bez nawożenia dolistnego, aby mieć punkt odniesienia. Dodatkowo można obserwować parametry skupu (białko, gluten, WZ) i porównywać je z latami, w których nie stosowano takich zabiegów. Dopiero zestawienie wyników z kilku sezonów pozwala rzetelnie ocenić, na ile dolistny mocznik przyczynił się do poprawy jakości ziarna.

  • Powiązane artykuły

    Jak prawidłowo przeprowadzić lustrację plantacji

    Lustracja plantacji zbóż to jedno z kluczowych zadań decydujących o poziomie plonu i opłacalności produkcji. Dobrze przeprowadzona pozwala w porę wychwycić problemy z chorobami, szkodnikami, zachwaszczeniem czy niedoborami składników pokarmowych, a także lepiej zaplanować nawożenie i zabiegi ochronne. W praktyce oznacza to regularne i metodyczne oględziny łanu, prowadzone według określonych zasad, a nie jedynie pobieżne „rzucenie okiem” z miedzy lub…

    Zboża w gospodarstwach ekologicznych – realne plony

    Uprawa zbóż w gospodarstwach ekologicznych to zupełnie inny sposób myślenia o polu niż w systemie konwencjonalnym. Plon nie jest już jedynym i najważniejszym celem – liczy się *stabilność* produkcji, odporność na wahania pogody, jakość ziarna, zdrowie gleby i opłacalność liczoną w dłuższym okresie. Rolnik ekologiczny ma do dyspozycji mniej narzędzi chemicznych, ale więcej narzędzi agronomicznych: zmianowanie, międzyplony, odpowiedni dobór odmian,…

    Ciekawostki rolnicze

    Najdroższa brona talerzowa – co daje w praktyce?

    Najdroższa brona talerzowa – co daje w praktyce?

    Największe gospodarstwa rolne w Grecji

    Największe gospodarstwa rolne w Grecji

    Rekordowy plon rzepaku w gospodarstwie bezorkowym

    Rekordowy plon rzepaku w gospodarstwie bezorkowym

    Największe plantacje dyni w Polsce

    Największe plantacje dyni w Polsce

    Gdzie uprawia się najwięcej soczewicy?

    Gdzie uprawia się najwięcej soczewicy?

    Najdroższy system do nawadniania kropelkowego w sadzie

    Najdroższy system do nawadniania kropelkowego w sadzie