Odmiany rzepaku odporne na suchą zgniliznę kapustnych coraz częściej decydują o opłacalności uprawy. Choroba ta potrafi zniszczyć znaczną część plonu, a przy wysokich kosztach nawozów i środków ochrony roślin każda utracona tona nasion mocno uderza w wynik finansowy gospodarstwa. Wykorzystanie postępu hodowlanego, połączone z dobrze zaplanowaną agrotechniką, pozwala ograniczyć straty, ustabilizować plon i lepiej panować nad ryzykiem w coraz trudniejszych warunkach pogodowych.
Na czym polega sucha zgnilizna kapustnych i dlaczego jest tak groźna?
Sucha zgnilizna kapustnych to jedna z najważniejszych chorób grzybowych rzepaku. Wywołują ją patogeny z rodzaju *Leptosphaeria*, które porażają rośliny już jesienią, a efekty widać często dopiero wiosną i w okresie kwitnienia. Choroba atakuje liście, ogonki liściowe, łodygi, a także szyjkę korzeniową, powodując zamieranie tkanek, osłabienie roślin i ich wyleganie. W rezultacie roślina wytwarza mniej rozgałęzień, mniej łuszczyn i nasion, a plon nasion spada nawet o kilkadziesiąt procent.
Najbardziej charakterystyczne objawy to jasnobrunatne plamy na liściach z wyraźną, ciemniejszą obwódką oraz czarnymi punktami – owocnikami grzyba. Na łodygach i szyjce korzeniowej tworzą się suche, zgorzelowe przebarwienia i nekrozy. Tkanka pod skórką zamienia się w suchą, korkowatą warstwę, która łatwo pęka. Silnie porażone rośliny mają cienkie, łamliwe łodygi i często przewracają się przed zbiorem, co utrudnia pracę kombajnu i powoduje dodatkowe straty.
Duża szkodliwość suchej zgnilizny wynika z kilku czynników. Po pierwsze, zarodniki grzyba potrafią przemieszczać się na duże odległości z wiatrem, przez co choroba szybko się rozprzestrzenia. Po drugie, patogen zimuje w resztkach pożniwnych, dlatego nawet przy kilkuletniej przerwie w uprawie rzepaku może wciąż stanowić zagrożenie. Po trzecie, zmienne warunki pogodowe – cieplejsze zimy i częstsze jesienne opady – sprzyjają infekcjom. Wszystko to sprawia, że choroba jest trudna do wyeliminowania wyłącznie za pomocą fungicydów.
Sucha zgnilizna kapustnych szczególnie mocno uderza w duże, wyspecjalizowane gospodarstwa, gdzie rzepak zajmuje znaczną część areału i pojawia się często w zmianowaniu. Wysoka obsada plantacji, intensywne nawożenie azotem i nawożenie pogłówne stymulujące silny wzrost sprzyjają rozwojowi choroby. Porażone rośliny często wyglądają dobrze z daleka, a problem wychodzi na jaw dopiero przy bliższych lustracjach wiosną lub podczas zbioru, gdy uproszczony przegląd łanów może nie wystarczyć, aby ocenić skalę zagrożenia.
Następstwem choroby są nie tylko straty ilościowe, ale i jakościowe. Nasiona pochodzące z porażonych plantacji mają niższą masę tysiąca nasion (MTN), bywają słabiej dojrzałe, bardziej podatne na uszkodzenia w trakcie zbioru i przechowywania. Może to powodować większy udział zanieczyszczeń, wyższe koszty czyszczenia i gorszą stabilność parametrów technologicznych nasion kierowanych do przerobu na olej lub biopaliwo.
Odmiany odporne – jak działają i czym różnią się od tradycyjnych?
Odmiany rzepaku odporne na suchą zgniliznę kapustnych to wynik zaawansowanej hodowli i selekcji. Hodowcy wprowadzili do materiału genetycznego rzepaku geny pochodzące z innych form kapustnych, które naturalnie wykazywały odporność na patogeny z rodzaju *Leptosphaeria*. Najbardziej znanym genem jest obecnie tzw. gen Rlm7, ale w praktyce wiele firm nasiennych stosuje całe zestawy genów odporności lub tolerancji, łącząc je z dobrymi cechami plonowania i zimotrwałości.
W praktyce polowej odporność lub wysoka tolerancja przejawia się mniejszą liczbą plam na liściach jesienią, wolniejszym rozwojem nekroz na łodygach oraz mniejszym porażeniem szyjki korzeniowej. Rośliny lepiej znoszą okresowe stresy – chłody, susze czy nadmiar wilgoci – a ich system korzeniowy funkcjonuje sprawniej. Zwykle przekłada się to na wyższy i stabilniejszy plon w latach, gdy presja choroby jest duża, oraz mniejsze wahania rezultatów plonowania pomiędzy sezonami.
Kluczowe jest rozróżnienie między pełną odpornością a podwyższoną tolerancją. W większości przypadków odmiany dostępne w sprzedaży wykazują odporność wielogenową lub złożoną, co oznacza, że choroba wciąż może się pojawiać, ale nie rozwija się tak agresywnie jak na odmianach wrażliwych. Dzięki temu patogen jest „hamowany”, a roślina zyskuje czas i siłę, by wytworzyć odpowiednią liczbę rozgałęzień i łuszczyn, zanim ewentualne objawy choroby wpłyną na jej kondycję.
Nowoczesne odmiany odporne to jednocześnie odmiany wysoko plonujące i przeważnie hybrydowe. Łączą w sobie cechy takie jak dobra zimotrwałość, tolerancja na wyleganie, równomierne dojrzewanie, lepsza zdrowotność łuszczyn (mniejsze pękanie) oraz wyższa zawartość oleju. Hodowcy starają się, aby rolnik nie musiał wybierać między odpornością a plonem. W większości doświadczeń porejestrowych odmiany odporne dorównują najlepszym odmianom klasycznym, a w wielu latach je przewyższają, gdy presja suchej zgnilizny jest wysoka.
Warto zwrócić uwagę, że odporność na suchą zgniliznę kapustnych nie zastępuje całkowicie zabiegów fungicydowych. Odmiany te mają za zadanie ograniczyć rozwój choroby, ale nadal mogą być porażane przez inne patogeny, np. zgniliznę twardzikową czy czerń krzyżowych. Dlatego odpowiednia ochrona chemiczna pozostaje ważnym elementem technologii. Zastosowanie odpornej odmiany pozwala jednak często ograniczyć liczbę zabiegów jesiennych lub ich intensywność, co obniża koszty.
Różnice między odmianami dobrze widać w doświadczeniach prowadzonych w stacjach doświadczalnych oraz na polach demonstracyjnych. W sezonach o wysokiej wilgotności jesienią i łagodnej zimie, gdy choroba rozwija się silnie, odmiany odporne zachowują zielone liście dłużej, a ich łodygi wiosną są mniej spękane i zdrewniałe. Daje to roślinom lepszy start w okres intensywnego wzrostu, a także pozwala efektywniej wykorzystać nawożenie azotowe.
Dobór odmiany i praktyczne wskazówki dla gospodarstwa
Wybór właściwej odmiany odpornej na suchą zgniliznę kapustnych powinien uwzględniać kilka elementów: lokalne warunki klimatyczno-glebowe, presję choroby w ostatnich latach, intensywność prowadzenia technologii oraz strukturę zasiewów. Zanim nasiona trafią do siewnika, warto zapoznać się z aktualnymi wynikami doświadczeń PDO oraz zaleceniami doradców terenowych, którzy obserwują zachowanie odmian w konkretnych regionach.
Przy wysokim udziale rzepaku w zmianowaniu i skróconej przerwie w uprawie (co 3–4 lata lub częściej) odmiany odporne powinny być traktowane jako standard. W takim systemie presja patogenów pozostaje stale wysoka, a obecność resztek pożniwnych na polu zapewnia ciągłość infekcji. W gospodarstwach o długim płodozmianie, z rzepakiem uprawianym co 5–7 lat, ryzyko bywa mniejsze, jednak nawet tam odporne odmiany stanowią dodatkowe zabezpieczenie, szczególnie przy zmiennym przebiegu pogody.
Ważnym kryterium wyboru jest także typ odmiany – większość propozycji odpornych to mieszańce, które lepiej wykorzystują zasoby stanowiska i szybciej reagują na dobre warunki. W praktyce rolniczej hybrydy odporne niosą ze sobą większą elastyczność w terminach siewu, lepsze wyrównanie łanu oraz potencjalnie wyższy dochód z hektara. Nie oznacza to jednak, że odmiany liniowe są bez szans – niektóre z nich również wykazują podwyższoną tolerancję, co dla części gospodarstw może być ciekawą alternatywą ekonomiczną.
Zanim wybierze się konkretną propozycję, warto skonsultować się z doradcą lub przedstawicielem firmy nasiennej, który zna historię danej odmiany w różnych regionach kraju. Nie każda odmiana odporna zachowa się tak samo na glebach lekkich w centralnej Polsce, jak na cięższych stanowiskach w północnych rejonach. Istotne jest również dopasowanie odmiany do terminu siewu – jedne lepiej znoszą wczesny siew, inne są stworzone z myślą o późniejszym terminie i szybkim jesiennym rozwoju.
Coraz częściej rolnicy decydują się na mieszanie odmian na polu – wysiewają dwie lub trzy różne odmiany odporne, a czasem także łączą odmianę odporną z bardzo plenną odmianą klasyczną. Taka strategia zmniejsza ryzyko, że cała plantacja „zawiedzie” przez słabsze dopasowanie jednej odmiany do danego roku. Jeśli jedna z odmian gorzej sobie poradzi w nietypowych warunkach pogodowych, pozostałe mogą zrekompensować jej słaby wynik, stabilizując ogólny plon z hektara.
Odmiany odporne warto traktować jako element budowania odporności całej technologii. Łącząc je z poprawnym zmianowaniem, starannym nawożeniem (zwłaszcza azotem, siarką i magnezem), regulacją łanu oraz racjonalną ochroną fungicydową, można znacznie ograniczyć ryzyko wystąpienia silnej infekcji i potrzebę sięgania po kosztowne zabiegi ratunkowe. Kluczem jest dobre poznanie potencjału odmiany oraz obserwacja jej zachowania na własnych polach przez kilka sezonów.
Agrotechnika wspierająca odporność – jak wykorzystać potencjał odmian?
Nawet najlepsza odmiana odporna na suchą zgniliznę nie poradzi sobie w warunkach skrajnych błędów agrotechnicznych. Aby w pełni wykorzystać jej możliwości, konieczne jest odpowiednie przygotowanie gleby, precyzyjne ustalenie terminu i normy wysiewu oraz racjonalne nawożenie. Szczególnie wrażliwe są momenty siewu i wschodów – to wtedy rośliny budują fundament odporności na cały sezon.
Stanowisko pod rzepak powinno być dobrze uprawione, z równomiernie rozdrobnionymi i wymieszanymi resztkami pożniwnymi roślin przedplonowych. Fragmenty słomy zbóż, pozostawione w dużych ilościach na powierzchni pola, mogą sprzyjać rozwojowi niektórych chorób oraz utrudniać równomierne wschody. Z drugiej strony, zbyt agresywna orka „na lustro” bez wcześniejszego mulczowania może pozostawiać w głębszych warstwach gleby resztki rzepaku z poprzednich lat, stanowiące magazyn patogenów.
Termin siewu wpływa na fazę rozwojową roślin w momencie pierwszych infekcji jesiennych. Zbyt wczesny siew sprzyja nadmiernemu rozwojowi roślin, które wchodzą w zimę zbyt wybujałe i gorzej znoszą mrozy, natomiast spóźniony siew może utrudnić roślinom wytworzenie odpowiedniej rozetki i szyjki korzeniowej. Przy odmianach odpornych zaleca się trzymanie się optymalnych, lokalnych terminów siewu, aby roślina miała czas na stworzenie silnego, dobrze rozwiniętego systemu korzeniowego przed zimą.
Niezwykle istotna jest obsada. Zbyt gęsty łan zwiększa wilgotność w dolnych partiach roślin, ogranicza dostęp światła i powietrza, a tym samym tworzy korzystniejsze warunki dla rozwoju patogenów. W uprawie odmian mieszańcowych zwykle wystarcza 35–45 roślin na metr kwadratowy, w zależności od stanowiska i warunków siewu. Zbyt wysokie normy wysiewu to nie tylko większy koszt materiału siewnego, ale też większe ryzyko rozwoju chorób oraz wylegania.
Nawożenie azotem wymaga precyzji. Nadmierne dawki, szczególnie stosowane jednorazowo wiosną, mogą stymulować zbyt bujny wzrost części nadziemnej kosztem systemu korzeniowego. Roślina staje się bardziej podatna na wyleganie i choroby, a przerośnięty łan szybciej się zakrywa, tworząc środowisko sprzyjające rozwojowi patogenów. Wykorzystanie odmian odpornych warto połączyć z dzieleniem dawek azotu oraz zbilansowaniem ich siarką, która poprawia wykorzystanie azotu i wspiera budowanie białek.
Istotną rolę pełni regulacja łanu jesienią, szczególnie w przypadku odmian szybkorosnących. Zabiegi fungicydowo-regulujące pozwalają skrócić szyjkę korzeniową, zwiększyć liczbę korzeni bocznych oraz utrzymać rośliny w fazie zwartej rozety przed zimą. Dzięki temu rośliny lepiej zimują, a wiosną ruszają z równomiernym wzrostem, co dodatkowo wzmacnia efekt odporności na choroby. Dobrze przeprowadzona regulacja może też ograniczyć rozwój suchej zgnilizny poprzez zmniejszenie naprężeń w szyjce korzeniowej i łodydze.
Nie wolno zapominać o ochronie przed szkodnikami jesiennymi i wiosennymi. Uszkodzenia mechaniczne tkanek, zwłaszcza przez śmietkę kapuścianą, pchełki czy chowacze, stanowią „otwarte drzwi” dla patogenów. Nawet odmiana o podwyższonej odporności może zostać silnie porażona, jeśli jej tkanki zostaną naruszone przez owady. Dlatego monitoring plantacji i szybka reakcja na pierwsze objawy żerowania to ważny element pełnego wykorzystania odporności odmianowej.
Ochrona fungicydowa a odmiany odporne – jak ją zoptymalizować?
Stosowanie odmian odpornych pozwala przemyśleć strategię ochrony fungicydowej w kierunku mniejszej liczby zabiegów lub lepszego dopasowania ich terminów. Nie oznacza to jednak, że można całkowicie rezygnować z chemii, zwłaszcza w latach sprzyjających chorobom. Najlepsze efekty osiąga się łącząc odporność odmianową z rozsądną, dobrze zaplanowaną ochroną, opartą na lustracjach polowych i progach szkodliwości.
Jesienny zabieg fungicydowo-regulujący pozostaje zwykle standardem, szczególnie w intensywnych technologiach uprawy. W przypadku odmian odpornych jego celem jest przede wszystkim regulacja wzrostu, poprawa zimotrwałości i zabezpieczenie roślin w kluczowej fazie jesiennej, gdy infekcje suchej zgnilizny mogą się rozpocząć. W sprzyjających latach możliwe bywa lekkie obniżenie dawki środka lub rezygnacja z drugiego jesiennego zabiegu, o ile monitoring nie wskazuje silnego rozwoju choroby.
Wiosenne zabiegi fungicydowe, wykonywane zwykle w fazie zielonego pąka i na początku kwitnienia, mają za zadanie ochronę łodyg i łuszczyn także przed innymi chorobami, np. zgnilizną twardzikową. Przy odmianach odpornych dawkowanie i liczba zabiegów mogą być lepiej dopasowane do realnego zagrożenia, zamiast być stosowane „z automatu” co roku. Kluczem jest regularna ocena stanu zdrowotnego łanu, zwłaszcza w miejscach, gdzie w poprzednich latach obserwowano silne porażenie.
Doświadczenia z różnych regionów kraju pokazują, że w latach o średniej presji chorób można ograniczyć nakłady na fungicydy o kilkanaście do kilkudziesięciu procent, nie tracąc plonu, jeśli uprawia się odmiany odporne i prowadzi plantację zgodnie z zaleceniami agrotechnicznymi. Oszczędności te mogą częściowo zrekompensować wyższą cenę materiału siewnego, a w niektórych sytuacjach wręcz zwiększyć opłacalność całej uprawy.
Warto pamiętać o rotacji substancji czynnych. Patogeny, podobnie jak chwasty czy szkodniki, mogą stopniowo uodparniać się na często stosowane grupy fungicydów. Odmiany odporne działają jak dodatkowa bariera biologiczna, spowalniając rozwój populacji patogena i zmniejszając presję selekcyjną. W połączeniu z rotacją substancji czynnych oraz różnicowaniem terminów i dawek zabiegów pozwala to zachować wysoką skuteczność środków ochrony przez dłuższy czas.
Przy planowaniu ochrony fungicydowej trzeba uwzględnić także warunki pogodowe w trakcie sezonu. Długotrwałe okresy wilgotnej pogody, mgły i niskich temperatur jesienią zwiększają ryzyko infekcji i mogą wymagać bardziej zdecydowanej interwencji, nawet przy odmianach o wysokiej odporności. Z kolei w latach suchych, z chłodniejszą jesienią, presja suchej zgnilizny może być mniejsza i możliwe jest ograniczenie liczby zabiegów do niezbędnego minimum.
Ekonomiczne korzyści i ryzyka związane z uprawą odmian odpornych
Wprowadzenie do uprawy odmian rzepaku odpornych na suchą zgniliznę kapustnych to decyzja, która ma zarówno wymiar agronomiczny, jak i ekonomiczny. Choć materiał siewny takich odmian bywa droższy niż odmian tradycyjnych, w wielu gospodarstwach różnica ta zwraca się z nawiązką dzięki wyższemu plonowi i mniejszym kosztom ochrony chemicznej. Kluczowe jest jednak rzetelne przeanalizowanie opłacalności w konkretnych warunkach gospodarstwa.
Największe korzyści osiągają gospodarstwa o wysokim udziale rzepaku w strukturze zasiewów oraz te, które w ostatnich latach notowały silne porażenie suchą zgnilizną. W takich przypadkach każdy dodatkowy kwintal nasion z hektara ma dużą wartość, a stabilność plonowania staje się równie ważna co rekordowe wyniki w „dobrych” latach. Odmiany odporne pomagają ograniczyć wahania plonów, co ułatwia planowanie finansowe i negocjacje z kontrahentami.
Należy jednak mieć świadomość ryzyk. Uprawa wyłącznie jednej, nawet bardzo odpornej odmiany, na dużej powierzchni przez wiele lat może zwiększyć presję na dany typ genu odporności. Patogeny są zdolne do ewolucji i stopniowego przełamywania odporności, jeśli przez dłuższy czas mają do czynienia z tym samym typem roślin. Dlatego zaleca się rotację odmian, mieszanie materiału siewnego różnych odmian odpornych oraz okresowe wprowadzanie odmian o innym mechanizmie odporności.
W kalkulacjach ekonomicznych warto uwzględnić nie tylko cenę nasion i koszt środków ochrony, ale także potencjał sprzedaży. Lepsza zdrowotność łanu, równomierne dojrzewanie i mniejsza podatność łuszczyn na pękanie poprawiają jakość surowca trafiającego do skupu. Mniejszy udział zanieczyszczeń i uszkodzonych nasion, niższe ryzyko porastania w łuszczynach czy zagrzewania się nasion w magazynie to dodatkowe, choć często trudniejsze do policzenia, profity.
Odmiany odporne dają też pewien komfort decyzyjny. W sezonach z trudnym dostępem do usług opryskiwaczy lub w okresach silnego natężenia prac polowych (np. gdy na raz trzeba wykonać zabiegi w zbożach i rzepaku), posiadanie plantacji mniej wrażliwej na choroby pozwala lepiej gospodarować czasem i sprzętem. Ryzyko strat wynikających z opóźnienia zabiegów fungicydowych jest mniejsze niż na odmianach wrażliwych.
Nie można jednak liczyć na to, że sama odporność odmianowa „załatwi” wszystkie problemy. W gospodarstwach o słabej kulturze rolnej, z uproszczoną uprawą bez dbałości o rozdrobnienie resztek pożniwnych, z nadmiernym zagęszczeniem łanu i niewłaściwym nawożeniem, nawet najlepsza odmiana odporna nie pokaże pełni swoich możliwości. Dlatego decyzję o jej wprowadzeniu warto powiązać z ogólną poprawą technologii oraz lepszym monitoringiem pól.
Zmianowanie, resztki pożniwne i profilaktyka w walce z chorobą
Sucha zgnilizna kapustnych to patogen silnie powiązany z resztkami roślin z rodziny kapustnych. Dlatego jednym z najważniejszych elementów strategii ograniczania choroby jest przemyślane zmianowanie oraz odpowiednie postępowanie z resztkami pożniwnymi. Nawet uprawiając odmiany odporne, nie można pomijać tych podstawowych zasad profilaktyki, jeśli celem jest trwałe ograniczenie presji patogena na polu.
Najskuteczniejszym sposobem zmniejszania potencjału infekcyjnego jest wydłużenie przerwy w uprawie rzepaku na danym polu. Optymalnie, jeśli wraca on na to samo pole nie częściej niż co 5–6 lat. W praktyce wielu gospodarstw, zwłaszcza specjalizujących się w uprawie roślin oleistych, tak długi okres bywa trudny do utrzymania. W takich sytuacjach szczególnego znaczenia nabierają inne działania – niszczenie samosiewów rzepaku, ograniczenie zachwaszczenia chwastami kapustowatymi oraz staranna uprawa resztek pożniwnych.
Samosiewy rzepaku i chwasty z rodziny kapustnych mogą utrzymywać i namnażać patogeny w przerwach między uprawami towarowymi. Pozostawione na miedzach, w ścieżkach technologicznych czy na nieużytkach stanowią „pomost” chorób między kolejnymi sezonami. Dlatego warto wprowadzić regularne koszenie, podorywki lub inne formy mechanicznego zwalczania tych roślin, aby nie dopuszczać do ich zakwitania i zawiązywania nasion.
Resztki pożniwne powinny być dobrze rozdrobnione i równomiernie wymieszane z glebą. Zbyt duże fragmenty łodyg czy pni rzepaku pozostające na powierzchni pola mogą stać się źródłem zakażeń dla kolejnych plantacji, nawet jeśli w międzyczasie uprawiane są inne gatunki. W miarę możliwości warto łączyć mechaniczne rozdrabnianie (np. mulczowanie) z odpowiednią uprawą pożniwną, tak aby przyspieszyć mineralizację resztek i ograniczyć czas przeżycia patogenów.
Dodatkowym elementem profilaktyki mogą być zabiegi wspierające aktywność biologiczną gleby, np. wprowadzanie międzyplonów, stosowanie nawozów organicznych czy ograniczanie nadmiernego zagęszczania gleby przez ciężki sprzęt. Żywa, aktywna mikroflora glebowa pomaga w naturalnym rozkładzie resztek pożniwnych i konkuruje z patogenami o przestrzeń oraz składniki pokarmowe. Choć efekty takich działań nie są tak spektakularne jak po zastosowaniu fungicydu, w dłuższej perspektywie przyczyniają się do zdrowszego środowiska glebowego.
Odmiany odporne wpisują się w tę strategię jako kolejny „mur obronny”. Nawet jeśli pewna ilość patogena przetrwa w glebie czy w resztkach roślinnych, rośliny lepiej znoszą jego obecność i nie ulegają gwałtownemu porażeniu. W połączeniu z rozsądnym zmianowaniem i dbałością o higienę pola można stopniowo ograniczać ogólną presję choroby, zmniejszając ryzyko dużych strat w plonie przy jednoczesnym zahamowaniu rozwoju populacji patogena odpornych na fungicydy.
Rzepak a zmieniający się klimat – rola odporności na choroby
Zmiany klimatyczne wpływają na przebieg sezonów wegetacyjnych rzepaku. Łagodniejsze zimy, dłuższe okresy jesiennej wegetacji i częstsze epizody intensywnych opadów sprzyjają utrzymywaniu się wysokiej wilgotności liści i łodyg, co z kolei zwiększa presję chorób, w tym suchej zgnilizny kapustnych. W takich warunkach znaczenie odmian odpornych staje się jeszcze większe niż kilkanaście lat temu.
Coraz częściej notuje się sytuacje, w których rzepak wschodzi w warunkach ciepłej, wilgotnej jesieni, a pierwsze infekcje chorobowe pojawiają się bardzo wcześnie, czasami już na młodych liściach. Następnie, w trakcie łagodnej zimy, rozwój patogenów jest tylko częściowo spowolniony, a wczesną wiosną łan może być już istotnie porażony. W takich scenariuszach rośliny odmian wrażliwych startują w sezon wiosenny z wyraźnie gorszej pozycji.
Odmiany o podwyższonej lub wysokiej odporności na suchą zgniliznę lepiej radzą sobie w długim, niestabilnym okresie jesienno-zimowym. Ich tkanki są mniej podatne na przerastanie przez strzępki grzyba, a reakcje obronne roślin (np. tworzenie barier mechanicznych i chemicznych) uruchamiają się szybciej. Dzięki temu wiosną rośliny dysponują większym potencjałem wzrostowym, co jest szczególnie istotne przy gwałtownych skokach temperatury i krótkim okresie budowy plonu.
Prognozy wskazują, że w wielu rejonach Polski częściej będą pojawiać się okresy lokalnych susz przeplatane nawalnymi opadami. Taka mozaika warunków sprzyja stresom roślin oraz osłabieniu ich naturalnej odporności. Hybrydy rzepaku, zwłaszcza te z cechą odporności na kluczowe choroby, są lepiej przystosowane do radzenia sobie ze stresem i szybszego powrotu do intensywnego wzrostu po niekorzystnych epizodach pogodowych.
W dłuższej perspektywie uprawa odmian odpornych na choroby wpisuje się w strategię zrównoważonego rolnictwa. W miarę narastania wymogów ograniczania zużycia środków ochrony roślin, zwłaszcza fungicydów, hodowla odmian o wyższej naturalnej odporności stanie się jednym z głównych kierunków rozwoju uprawy rzepaku. Rolnicy, którzy już teraz wprowadzają takie odmiany do swoich gospodarstw, zdobywają cenne doświadczenie i przygotowują się na przyszłe, bardziej restrykcyjne regulacje.
Najczęstsze błędy przy uprawie odmian odpornych i jak ich uniknąć
Uprawa odmian rzepaku odpornych na suchą zgniliznę kapustnych niesie za sobą nie tylko korzyści, ale i pewne pułapki. Jedną z najczęstszych jest nadmierne zaufanie do odporności oraz zbyt mocne ograniczenie ochrony fungicydowej. W szczególnie sprzyjających chorobom sezonach może to prowadzić do nieoczekiwanego nasilenia objawów i strat plonu, zwłaszcza gdy równocześnie pojawiają się inne choroby, na które dana odmiana nie ma szczególnej odporności.
Innym częstym błędem jest dobór odmiany odpornej wyłącznie na podstawie jednego sezonu doświadczeń lub opinii z jednego regionu kraju. Warunki pogodowe, typy gleb i struktura zasiewów różnią się znacząco pomiędzy województwami, dlatego ważne jest, aby śledzić wyniki z kilku lat i z różnych lokalizacji. Dopiero na tej podstawie można ocenić realną stabilność plonowania i zdrowotność odmiany w zmiennych warunkach.
Rolnicy czasem przeceniają też możliwości odmian odpornych w kontekście bardzo skróconego płodozmianu. Uprawa rzepaku co 2–3 lata na tym samym polu, nawet przy stosowaniu odmian o wysokiej odporności, może prowadzić do stopniowego narastania presji patogenów oraz innych chorób i szkodników typowych dla kapustnych. Odmiana odporna ma ograniczać straty, ale nie jest „licencją” na lekceważenie zasad zmianowania i higieny pola.
Do błędów należy także niedostosowanie agrotechniki do specyfiki konkretnej odmiany. Niektóre hybrydy odporne charakteryzują się bardzo szybkim jesiennym wzrostem i wymagają starannie przeprowadzonej regulacji łanu. Inne lepiej reagują na późniejszy termin siewu. Zastosowanie uniwersalnej „recepty” bez uwzględnienia tych różnic może ograniczać potencjał plonowania i osłabiać efekt odporności.
Aby uniknąć tych problemów, warto dokładnie zapoznać się z materiałami informacyjnymi producenta nasion, zaleceniami doradców oraz wynikami lokalnych demonstracji polowych. Dobrym rozwiązaniem jest też wprowadzenie nowej odmiany stopniowo – najpierw na części areału, z równoczesnym porównaniem do dotychczas uprawianych odmian. Pozwala to na spokojną ocenę, jak dana odmiana zachowuje się konkretnie w warunkach danego gospodarstwa.
FAQ – najczęściej zadawane pytania o odmiany odporne na suchą zgniliznę kapustnych
Czy przy uprawie odmian odpornych mogę całkowicie zrezygnować z fungicydów?
Odmiany odporne znacząco ograniczają rozwój suchej zgnilizny, ale nie chronią plantacji przed wszystkimi chorobami rzepaku. W praktyce w większości lat wskazany jest przynajmniej jeden zabieg fungicydowo-regulujący jesienią oraz często jeden zabieg wiosenny, zwłaszcza w fazie pąkowania i kwitnienia. Zastosowanie odpornej odmiany pozwala jednak częściej obniżyć dawki lub zredukować liczbę zabiegów, o ile monitoring łanu i warunki pogodowe nie wskazują na wysoką presję chorób.
Jak rozpoznać, że odporność odmiany faktycznie działa na moim polu?
Najprościej porównać kondycję odmiany odpornej z odmianą wrażliwą uprawianą w podobnych warunkach. Zwróć uwagę na liczbę i wielkość plam na liściach jesienią, stopień porażenia szyjki korzeniowej oraz wygląd łodyg wiosną. Rośliny odmiany odpornej powinny mieć mniej nekroz, bardziej jednolity pokrój i lepiej rozwinięty system korzeniowy. Różnice szczególnie wyraźne są w latach o wysokiej wilgotności jesienią i łagodnej zimie.
Czy każda odmiana odporna będzie dobra na mojej glebie i w moim regionie?
Nie. Odmiany różnią się nie tylko poziomem odporności, ale też szybkością jesiennego rozwoju, zimotrwałością, reakcją na nawożenie i podatnością na wyleganie. Wybierając odmianę, trzeba uwzględnić typ gleby, termin siewu, intensywność nawożenia oraz doświadczenia z poprzednich lat. Najlepiej opierać się na wynikach lokalnych doświadczeń i poradzić się doradcy znającego specyfikę regionu, zamiast wybierać odmianę jedynie na podstawie ogólnej reklamy lub jednorocznych wyników z innej części kraju.
Jak długo odporność odmianowa pozostanie skuteczna wobec danego patogena?
Skuteczność odporności zależy od wielu czynników, w tym od presji patogena, struktury zasiewów w regionie i rotacji odmian. Patogen może z czasem częściowo przełamywać jednorodny typ odporności, zwłaszcza jeśli jedna odmiana jest uprawiana na dużych obszarach przez wiele lat. Dlatego zaleca się rotację odmian, mieszanie kilku odmian na polu oraz łączenie odporności z dobrą agrotechniką i rozsądną ochroną fungicydową. Takie podejście spowalnia adaptację patogena i wydłuża okres, w którym odporność pozostaje efektywna.
Czy uprawa odmian odpornych zawsze się opłaca ekonomicznie?
Opłacalność zależy od presji chorób w danym regionie, częstości występowania rzepaku w płodozmianie oraz intensywności technologii. W gospodarstwach z dużym udziałem rzepaku i częstymi problemami z suchą zgnilizną korzyści z odporności są zazwyczaj wyraźne – wyższy i stabilniejszy plon oraz mniejsze nakłady na fungicydy. W regionach o niższej presji chorób efekt finansowy może być mniej spektakularny, ale nadal widoczny w latach o sprzyjających chorobie warunkach pogodowych. Dlatego warto analizować wyniki z kilku sezonów, a nie tylko z jednego roku.


