|
wtorek, 17 lipca 2007 |
 Energia biomasy Ekologiczne wymogi UE sprawiają, że firmy używają tak niekonwencjonalnych paliw jak tłuszcze zwierzęce, a nawet pestki wiśni i łupiny słonecznika.
- Żeby zapewnić ciągłość dostaw, trzeba zawrzeć umowy z kilkudziesięcioma dostawcami, może akurat jeden będzie miał towar w danej chwili - mówi Józef Nocoń, prezes chorzowskiej elektrociepłowni Elcho. Ale najgorsze jest to, że najpopularniejszą biomasą jest drewno, którego zaczyna już brakować. Co roku przemysłowcy spierają się z Lasami Państwowymi o limit drewna, który mogą kupić na swoje potrzeby.
Plantacje roślin energetycznych m.in. najpopularniejszej wierzby energetycznej zajmują u nas tylko kilka tysięcy hektarów. Według danych Polskiej Izby Biomasy w zeszłym roku z plantacji roślin energetycznych uzyskano 200 tys. ton biomasy. Jak twierdził rok temu prezes Izby Ryszard Gajewski, w 2007 r. elektrownie i ciepłownie będą potrzebować 2,1 mln ton, a w 2010 r. - 3,5 mln ton. Rzepak i kukurydza, których także można używać w charakterze biomasy zajmują w Polsce kilkaset tysięcy hektarów. Tymczasem według prof. Jana Popczyka z Politechniki Śląskiej w 2020 r. na potrzeby energetyki i biopaliw powinno się obsiać 2,5 mln hektarów zasobów rolnych.
Więcej: Gazeta Wyborcza
|