|
Włoski orzech do zgryzienia |
|
sobota, 03 kwiecień 2010 |
 NIK zbadał włoskie orzechy produkowane ekologicznie. Najpoważniejsza nieprawidłowość opisana w raporcie NIK dotyczy nieprecyzyjnych przepisów, w których nie określono dokładnych wymagań, jakie powinny spełniać uprawy ekologiczne pod względem pielęgnacji roślin, minimalnego poziomu obsady czy jakości sadzonek. Niektóre nierzetelne gospodarstwa wykorzystywały tę sytuację i traktowały uprawy ekologiczne wyłącznie jako sposób na zdobycie dopłat, bez zamiaru wyprodukowania czegokolwiek.
Wysoka stawka dopłat do uprawy orzecha włoskiego (1800 zł do 1 hektara) sprawiła, że właśnie ten gatunek szczególnie często wykorzystywany był w pozorowanych uprawach sadowniczych. Co więcej, dopłaty do orzecha włoskiego przyznawane były na 5 lat, podczas gdy gatunek ten owocuje dopiero po 6-7 latach. Pozwalało to na prowadzenie tzw. upraw nieowocujących, które można było bez konsekwencji zlikwidować wraz z końcem dofinansowania. Korzystając z tej luki w prawie, niektórzy beneficjenci, po spełnieniu minimalnych, formalnych wymagań i zainkasowaniu dopłat, nie interesowali się zbytnio swoimi uprawami. Przeprowadzone przez NIK oględziny plantacji orzecha włoskiego na terenie województwa lubuskiego potwierdziły, że uprawy nie były pielęgnowane i odchwaszczane. W efekcie tylko ok. 5 proc. sadzonek miało wykształcone korony.
NIK docenia działania Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, który podjął szereg czynności zmierzających do ukrócenia takich praktyk. W lutym 2008 r. i 2009 r. weszły w życie dwa rozporządzenia, dzięki którym pozorowane uprawy zaczęły być wykluczane z dopłat, natomiast proporcje między orzechem włoskim (którego uprawa dzięki wysokim dopłatom stała się w Polsce niezwykle popularna) a innymi gatunkami zostały w sadownictwie ekologicznym wyrównane.
Źródło: NIK |