|
Polska zaskarży Brukselę za dorsza |
|
piątek, 27 lipca 2007 |
 Polski rząd nie zgadza się z Komisją Europejską, która zakazała naszym rybakom łowić dorsza na Bałtyku. I chce się odwołać do unijnego Trybunału - poinformował wczoraj minister rybołówstwa Rafał Wiechecki.
Komisja Europejska na początku lipca nakazała Polakom natychmiast wstrzymać połowy dorsza z tzw. stada wschodniego.
Kontrole Brukseli wykazały, że do końca połowy 2007 r. polscy rybacy złowili więcej dorszy, niż wynosił limit przyznany im na... cały 2007 r. Limit wynosił około 11 tys. ton; a polscy rybacy zdaniem Komisji złowili 100 proc. więcej. A zdaniem Komisji - powołującej się na badania naukowe - dorsz bałtycki jest zagrożony wyginięciem ze względu na trwające od dziesięcioleci połowy na skalę przemysłową.
Przebywający wczoraj w Brukseli minister Wiechecki twierdzi, że Komisja Europejska nie ma racji, wykazuje się "brakiem woli kompromisu", a jej ostatnie kontrole u polskich rybaków były nierzetelne, a faktyczne połowy wyniosły tylko 70 proc. przyznanej nam kwoty. - Nasi statystycy nie zgadzają się z metodologią Komisji. Ta kontrola była przeprowadzona tylko w jednym porcie, na kilkunastu kutrach - mówi Wiechecki. Zarzuca on też Komisji, że podobnych zakazów połowowych nie nałożyła ani na Danię, ani na Szwecję.
Polski minister próbował przekonać do swoich argumentów unijnego komisarza ds. rybołówstwa Joe Borga. Bezskutecznie. Komisarz upiera się, że bałtyckim dorszom ze wschodu grozi zagłada. Po tym nieudanym spotkaniu Wiechecki podjął decyzję - rząd odwoła się do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu.
Jednak do momentu wydania wyroku Polska jest zobowiązana prawem unijnym do przestrzegania nakazu Komisji. Tymczasem minister Wiechecki otwarcie zapowiada, że on sam nie zrobi nic, żeby zagwarantować respektowanie decyzji Komisji. Więcej: Gazeta Wyborcza |